La Palma – subiektywny przewodnik enduro tripa

WSTĘPNIAK

La Palma – jedna z Wysp Kanaryjskich. Malowana w mediach jako mekka rowerowa. Z powodu rzekomej infrastruktury i miliona tras rowerowych. Jest w tym część prawdy. Tras jest mnóstwo, ale pieszych,…… które mogą służyć za rowerowe. Wyspa jest jedną wielką górą, a w zasadzie wulkanem … no kilkoma wulkanami, yyyy wyrastającymi z jednego głównego wulkanu. Ciężko to opisać, lepiej popatrzeć:

Na środku jest kaldera wulkanu. Czyli taki główny i stary krater. Na południe wyspy idzie grzbiet, składający się z małych aktywnych wulkanów. Cała wyspa pocięta jest siecią szlaków pieszych. Szlaków rowerowych jest niewiele.

Jadąc tam, obczajalismy Trailforksa i szukaliśmy tras po znajomych z FB. Sporo pomogła nam MyTrail. Po prawie 3 tyg siedzenia tam stwierdzamy, że nie ma co się krygować i jeździć po prostu pieszymi. 95% tras które poniżej opiszemy idzie właśnie tymi szlakami. Powiedzmy sobie szczerze. Jest tam zakaz jazdy po tych szlakach. Lokalni przewodnicy sobie z tego nic nie robią. Sami musicie wybrać czy chcecie być niezgodni z przepisami. Poza jednym przypadkiem nie spotkaliśmy się z kąśliwymi uwagami od piechurów. Staramy się też zawsze ustępować im pierwszeństwa.

https://www.visitlapalma.es/en/vivir-rutas/

https://www.visitlapalma.es/wp-content/uploads/2017/11/Red-de-Senderos-12.pdf

Trasy i miejscówki

Można powiedzieć, że trasy startują z trzech miejsc:

  • Przełęcz El Pilar i jej okolice
  • Kaldera wulkanu. Taksówkarzom mówicie, że jedziecie na Roque de Los Muchachos (w skrócie Roque)

El Pilar

Przełęcz do której docieracie autem. Taka La Palmowa familijna piknikowania. Miejsca do grillowania, place zabaw, park linowy. Wszystkie sztuczne trasy rowerowe (Mousse, Spanish Fly, 69Beach) startują stamtąd. Mają one zupełnie inny charakter niż trasy piesze.

Miejsce z którego startuje Spanish fly jest kosmosem widokowym. Macie na tak niskiej wysokości to co normalnie dostępne jest w okolicy 1900mnpm

Kaldera

Wjeżdża się na nią drogą. Wjazd z Tazacorte to 1.5h -2h. Droga idzie 100-300 m poniżej krawędzi kaldery. W krawędzi kaldery jest masa szczytów. Największy z nich to Roque de los Muchachos. Krawędź i te wszystkie szczyty są na wysokości 2200-2300 m n.p.m. oprócz tego, , że jest to spoko długi zjazd to może być tam zimno i mokro. Zasadniczo każdy zjazd to jednodniowa wycieczka. Udało nam się robić te zjazdy w 2h jeśli musieliśmy (powiedzieliśmy żonom, że wyskoczyliśmy na chwile) ale zazwyczaj z fotami zejdzie na to dzień.

Charakterystyka

Można złapac tu trzy typy nawierzchni:

  • Lita skała – wygląda to tak, jakby ktoś wylał nieregularny beton przez całe kilometry. Poniekąd wylał wszak to jęzory lawy. Dostępne na Barranco De Los Hombres i 69BeachDrive.
  • Dziwna ziemia wulkaniczna – coś jak mix jazdy po stromej plaży i Mieroszowie. Ciekawie się w tym jeździ. Nie skręcamy kierownicy i nie hamujemy przodem. Znajdziecie to na: Mousse au Chocolat, 69 beach drive, Ruta des Vulcanes
  • Skały i kamienie – dużo technicznej jazdy po stromych odcinkach i dużych zwartych głazach – wszędzie, na trasach startujących z kaldery

Na każdej trasie będzie ekspozycja na jakimś fragmencie. Pooglądajcie filmiki o tym jak robić agrafki – przyda się to Wam.

 

Opisy tras

Północ wyspy i kaldera (Roque de los Muchachos)

Z samego szczytu startują trasy na wschód (po krawędzi kaldery) i zachód (Puerto Tazacorte). Nieco poniżej szczytu na zachód startuje Endless Enduro. Z kolei droga LP-4 biegnąca pod szczytem to punkt startowy dla szlaków na północ (LPFR 100% Natural) i północny wschód wyspy (Barlovento, La Galga, San Andres).

Roque de los Muchachos – Tazacorte

Jest sporo wariantów, my polecamy zjazd grania a potem w dół do koryta rzeki i ostatni kilometr szosa do Puerto de Tazacorte. Chyba najwięcej zjazdu. Macie praktycznie non stop w dół przez 2500m.

Oczywiście możecie kończyć agrafkami do Zatoki piratów czy Puerto de Tazacorte. Obie trasy są piękne widokowo a agrafki są kurewsko fotogeniczne, ale też kurewsko trudne a błąd miejscami może kosztować życie. Wszyscy mają tam foty, ale też pewnie Ci wszyscy w większości te agrafki prowadzili 🙂

Puerto Tazacorte

Roque de los Muchachos – wschodnia część kaldery

Jest to szlak pieszy i nie oszukujmy się, że będziemy na nim dużo jechać. Co chwilę trzeba zejść, sprowadzić, podprowadzić, czasem wnieść. Ekspozycja jest taka, że nie ma nad czym się zastanawiać. Widoki jednak są świetne i to dla nich warto ten szlak przejść.. Po Pico de la Sabina (foto musi być) można zjechać albo do El Paso albo szutrem dojechać do El Pilar i tam kontynuować zabawę.

La Galga


La Galga LP5
Startujemy z drogi LP-4 i jak w wielu szlakach na tej wysokości jedziemy agrafkami skalnymi (za którymś razem przestajesz się uśmiechać widząc je na swojej drodze) ale potem wjeżdżamy do lasu – i to nie byle jakiego lasu – to jest las wawrzynowy. Zieloność bije z każdego zakamarka, jedzie się bajecznie kolorowym wąwozem, i do tego jedzie się szybko bo nie ma już rąbanki pod kołami. W naszym przypadku, trafiliśmy tu po nieudanej próbie wjechania na Roque (+3 stopnie, deszcze, gdzieniegdzie leżący śnieg i zamknięty szlaban :(. Wąwóz do La Galgi wyglądał jak z horroru: ciemno, mgliście, mokro i pociągająco szybko. Ten szlak to must see, tylko pilnujcie pogody 🙂

Pirates Bay – Prois Candelaria


Pirate´s Bay
Można tam dojechać odbijając z Endless Enduro albo trasy do Puerto de Tazacorte i o ile sama trasa nie jest szczególna, a agrafki na końcu już zaczynają irytować to wjazd do opuszczonej wioski rybackiej w Cueva de Candelaria urywa….wszystko. Zresztą popatrzcie:

Potem pozostaje tylko 500m ostrego podjazdu do Tijarafe bo taxi jest dla cieniasów 🙂

El Pilar

Z El Pilar na zachód warto zacząć z punktu nad parkingiem (https://www.google.com/maps/@28.6149451,-17.835375,18.25z)

pojechać na Mousse au Chocolat a potem albo 69BeachDrive albo SpanishFly. Z kolei na wschód odchodzi Ramtamtamtam tamtaramtam

Ramtamtamtam


LPFR Rantantan
Telepie, telepie, potem dla odmiany telepie jeszcze bardziej. Szlak momentami prowadzi szutrówkami, wtedy ręce odpoczywają, ale po chwili jest jakiś zakręt i znów rampampampam.

Można spokojnie sobie podarować 🙂

Mousse au Chocolat


Mousse au Chocolat
Krótki odcinek, początkowo dość stromy zjazd wąską rynienką pełną osuwającej się ziemi, potem wjazd do lasu i miękką ściółka. Miejscami wąsko między drzewami. Dobry na rozpoczęcie dnia, nie telepie po rękach i daje dużo uśmiechu.

SpanishFly


LPFR Spanish fly
Rozpoczyna się na wulkanicznej polanie, obowiązkowe foty i drifty. Potem chwila zjazdu szutrem i zastanawiasz się o co chodzi, przecież to ma być dobra traska a nie jakaś szeroka droga leśna. Na szczęście pojawia się odbicie i wjeżdżasz w lapalmowy odpowiednik Srebrnej Góry. Pełnia zabawy, przygotowana ścieżka co chwile jakaś mała banda, hopka, najbardziej flowowa ścieżka jaką jeździliśmy na wyspie. Są też syte hopy.

69BeachDrive


LPFR 69Beachdrive
Jest taki ni to piasek, ni to ziemia. Trochę trzyma, trochę jednak nie. A gdy jest stromiej, to rzeźbi się w nim wąskie rynny, gdzie koło ginie po ośkę. Przy pierwszym przejeździe bardzo dziwne to uczucie, ale za drugim i kolejnym razem jedzie się bardzo przyjemnie. Taka jest pierwsza część trasy, po wyjeździe z lasu reszta prowadzi ścieżką pokrytą rumowiskiem z pumeksu pomiędzy murkami pumeksowych kamieni. Wyobraźnia podpowiada ci, że przy glebie peeling będzie dogłębny, wręcz do kości. Sprawdziliśmy jednak empirycznie, że nie jest tak źle.

Barranco De Los Hombres


Barranco de los Hombres
To jest trasa w którą można się wbić po skończeniu tripa z El Pillar. My ją braliśmy na rozgrzewkę bo była 40 min z buta od domu (Las Norias) Nazwa przetłumaczona na polski znaczy “wąwóz mężczyzn” i nie ma się co dziwić, gdy obejrzy się nagrania z lokalnych zawodów DH. Tutaj aby lecieć piecem trzeba mieć jaja z tytanu.To jest koryto, którym zrzygał się wulkan w 1977 roku i faktycznie zjeżdża się po zastygłej lawie (bardzo przyczepna i milusia), która w zagłębieniach ma sypki piasek. Strasznie mieszane uczucie, przyczepna i gładka skała po której wyjeżdżasz w piach, który momentalnie cię wyhamowuje. Do tego dwie strome sekcie które ryją banie. Końcowe 100m to zjazd agrafkami w dół do Puerto Naos. Aha wbijacie się w owe agrafki przejeżdżając przez czyjąś posiadłość z otwartą zawsze bramą.

Mimo wszystko lubimy ten wąwóz bardzo, polecamy przed startem barraquito w speluno w El Jedey dla rozluźnienia rąk 🙂

Południe – Ruta de los Vulcanes z Roque de los Muchachos do latarni Fuencaliente

“Polacos locos” – takim komentarzem zostaliśmy skwitowani przy odbiorze w ciemności przy latarni w Fuencaliente. 60 km, 1600m przewyższenia, 3900m zjazdu  i cały dzień. Nie chcemy być buńczuczni ale spora część osób zwyczajnie może nie dać rady zrobić całej trasy. Warto wtedy skończyć w El Pilar. Dużo sił i czasu kosztuje wnoszenie roweru podczas jazdy wokół kaldery. Dla nas pierwsze 2h to było jazdo – noszenie + i – 100m na wysokości 2300m.

Ze szczytu możecie się kierować wg turystycznych drogowskazów najpierw na El Pillar a z El Pilar do Fuencaliente albo Ruta de Volcanos.

Na ta trase warto zaplanować cały długi dzień i wziąć duuzo wody i jedzenia (nie tak jak my 😉

Startuje się z Roque de los Muchachos i początek to jazda po szczytach, wokół kaldery. Jest trochę wnoszenia roweru, ale za to widoki są nieziemskie, a fotki epickie. W tej części trasy jedziemy głównie po skałach. Widzicie Kalderę w jej całej okazałości.

Warto sprawdzić pogodę na wszystkich wysokościach. Startujemy z 2500m i tam może być ślicznie / słonecznie. Albo zero stopni i walić deszczem i śniegiem. Jeśli tak jest to macie pierwsze 2 h trasy w mega dupówie i lepiej pojedźcie coś bardziej w dół np La Galge.  Po 2h zjeżdżamy z kaldery i zjeżdżamy jej zboczem jeśli są chmury to najpewniej w nie wjedziecie – będzie chłodniej / bardziej wilgotno, ale zjazdy będą bardziej w dół. Na koniec wpadacie w pogodę “pod chmurami”. Mniej więcej w połowie trasy trafiamy do El Pilar i tam czeka nas 500m podjazd na szczyt kolejnego wulkanu. Ta część trasy to właśnie Ruta des Vulcanos i ma krajobraz iście księżycowy. Opis poniżej.

Vulcanic slide


LPFR Volcanic slide
Końcowa część naszej wycieczki północ południe. Startujecie w El Pillar i dymacie 500m w górę. Po wjechaniu macie widok który urywa dupę i zjazd po sypkim podłożu wulkanicznym, długie drifty, tumany kurzu i dużo frajdy. No i malowniczy zjazd do latarni – polecamy za dnia, nie jako wyścig ze zmrokiem 🙂 Początkowo jest góra / dół po wulkanach przez pierwsze 7 km. Potem macie około 10km zjazdu po pionowej czarnej plaży, 5 km nakurwingu po wylanej lawie, by znów trafić na 5km jazdę w piasku. Uwaga bo w Santa Cruz do którego traficie trudno wbić się w singla. Do samego Vulcanic slide można dobić się szutrówką po poziomicach z miejscowości Mendo (jak można nie kochać tej nazwy).

Niezbędnik

Rejony do spania:

My spaliśmy po zachodniej stronie w Las Norias. Pomiędzy Los Llanos, Tazacorte i Puerto Naos jest w miarę płasko, co umożliwia powrót do domu o własnych siłach z tras z El Pilar lub trasy Barranco de los Hombres, która jest nieźle pojechana.

Jeśli chcecie mieć sklepy bądź restauracje pod nosem to noclegu trzeba szukać w Tazacorte lub Los Lanos/El Paso. Mając samochód można pokusić się o domek na odludziu 🙂

Warto jechać w 6-8 os.

Wtedy wynajmujecie chatę około 300m2 z basenem w bardzo ludzkich pieniądzach. My zapłaciliśmy za 8 osobowy dom 1200 euro za 10 dni. Daje to jakieś 70 PLN za ryj za noc.  Mieliśmy salon z kuchnią 100m2, 5 sypialni, wielkie tarasy i ogromny grillownik który pozwalał nam piec ryby, krewety i steki w rozsądnym czasie i jeść je w ogrodzie. Kuchnie są zazwyczaj małe więc przy 8 osobach grillownik i jadalnia w ogrodzie wydaje się czymś obowiązkowym.

Żarcie

W knajpach typowe kanaryjskie żarcie. Ziemniaki z ich dipami. Ryby, owoce morza. Poczytacie sobie o lokalnych przysmakach w każdym przewodniku. Z naszej strony  polecamy steki, zwłaszcza Chuleton czyli kanaryjska wariacje Rib Eye. Z lokalnych ciekawostek warto po jeżdżeniu wciągnąć Barraquito – ichnią kawę z likierem i skondensowanym mlekiem. Dla niektórych czad dla innych oblech. W sklepach ceny są spoko. Może z 10-20% drożej niż w PL. Ryby kupicie tylko w większych miastach, natomiast dobrej jakości mięso jest wszędzie. Zwłaszcza wołowina. Szukajcie chat z paleniskiem grilla, bo to mega ułatwia robotę. Na kanarach nie powstają dobre wina, na szczęście dostępne są wina z Rioha i Ribera del duero. My 50% dni żarliśmy w knajpach a 50% grillowalismy sami.

Jeżeli chodzi o lokalizacje ciekawych knajp to używajcie trip advisora. Działa 🙂

Co zabrać

Cieplejsze ciuchy na góre jeżeli nie macie pewnej lampy na wszystkich wysokościach.

A przynajmniej Membrana + rękawiczki jesienne

Z plecakiem

Przy nieidealnej pogodzie na 100% trzeba mieć ze sobą na tripie kurtkę puchową i 2 buffy:)

Poza tym reszta to właściwie standard, z zaznaczeniem ze na lekko raczej nie bedziecie jezdzic. Trasy są długie i mało jest miejsc na dotankowanie / dojedzenie – wiec wszystko trzeba mieś z sobą. Rekomendujemy też zabranie z soba lekkiej zbroji i full face; na 3 knurki – wszyscy jeździliśmy w nich i to było bardzo rozsadne podejscie. Poza tym wiadomix: ochraniacze itp… + raczej plecaki.

Na lekko

Ci którzy nie lubią targać za dużo mogą o tym pomyśleć. Zdarzały nam się dni na lekko czyli:

Lekka zbroja, kamel na plecy + bidon. Batony w jedną kieszeń, kurtka w drugą, telefon w kieszeń na dupę. Przy pewnej pogodzie jest to spoko opcja. Jednak wymaga trochę dobrej jakości sprzętu i kondycji aby pociągnąć dzień na 2l wody i 4-5 batonach.

Co nam się sprawdziło na lekko:

  • Bell Super DH mips albo Fox Proframe – tu każdy ma inne preferencje 🙂
  • Kurtka Endura MTR shell 2019 – mega lekka i mała, super krój, mieści się w kieszeni, oddycha wodoodporna
  • Puszek z decathlonu – bardzo tani, ciepły, mały kosztuje 179pln funkcjonalnie odpowiada kurtkom za 1500pln. Ma nawet puch 900 cui.
  • Narzędzia – One Up Components EDC – macie wszystko w sterówce. Żadnego dodatkowego noszenia na plecach. W nim obowiązkowo sznurki do łatania opon.
  • Strap z dętką, łyżką i dwoma kartridżami CO2
  • Lekka zbroja Alpinestars Vector Tech Protection SS – lekka niekrępująca ruchów zbroja. Kieszeń na Camela i dwie kieszenie na nerkach. Na batony i na kurtkę.

Pogoda

Kiedy na dole mieliśmy 20 stopni i słońce na górze bywało 0 stopni i deszcz a czasem śnieg. Dobrze sprawdzać na La Palmie pogodę dla trzech wysokości, aby się nie zdziwić. Można tego dokonać tu:

https://www.mountain-forecast.com/peaks/La-Palma/forecasts/2426

Zdarzyło nam się startować w deszczu przy +3 i tu każdy pod hard shella wrzucał puszka. Ręce odmawiały posłuszeństwa przez pierwszą godzinę do momentu osiągnięcia wysokości z odpowiednią temperaturą.

Najważniejsze zdanie w tej sekcji: sprawdźcie pogodę na 3 wysokościach na https://www.mountain-forecast.com

Dotarcie na miejsce

Rozsądne opcje są dwie:

  • Lot na Teneryfę 1000pln, wynajęcie fury od Cicar 60 pln/dzień  i prom na La Palma z Fred Olsen 1000pln dwie strony – nie robiliśmy tego bo ceny promów są dość grubaśne a i czasu sporo trzeba poświęcić.
  • Lot z Berlin Schoenefeld (EasyJet)
    • Samolot z rowerem około 1000 PLN za ryj
    • Dojazd do Berlina autem to sobie sami policzcie, Flixbus nie weźmie Was z rowerem
    • Parking 10 dni 60e. My używaliśmy McParking

Uwaga 1 ! Na lotnisku na La palmie zwracają kurewsko mocną uwagę na wagę bagażu. To ze dolecicie tam z 40kg torba na rower nie oznacza, że z nią wrócicie. Wylatywaliśmy stamtąd w trzech różnych terminach, różnymi liniami lotniczymi. Zawsze sprawdzano bagaż co do kilograma. Niestety nie trzymając się wytycznych linii. Przygotujcie się na 32kg na rower, 20kg na duży bagaż nadawany, 15kg na mały.

Uwaga 2 ! – jeśli lot jest opóźniony (nawet o 2-3h) to rejestrowanie bagażu zamykają o porze normalnej. My nadaliśmy bagaże, nie oddaliśmy aut i pojechaliśmy na miasto coś zjeść. Wróciliśmy 1h przed odlotem.

Uwaga 3 ! żarcie po odprawie na La Palmie jest niejadalne. Pojedźcie lepiej na to miasto coś zjeść w uwadze 2 🙂 Hmmmm w Berlinie żarcie po odprawie też jest niejadalne. Jest tam tylko Burger King i jakaś germańska kanapkownia.

Poruszanie się na miejscu

Po wyspie poruszamy się taksówkami lub wynajętym autem. Transport zbiorowy jest, ale w przypadku rowerzystów jest kompletnie bez sensu – kursują autokary turystyczne, więc wejść trudno, nie ma gdzie roweru postawić a z uwalonym rowerem jesteś na straconej pozycji jeśli chodzi o jakiekolwiek negocjacje z kierowcą.

No chyba, że masz atrybuty przekonujące każdego mężczyznę do chęci pomocy….my nie mieliśmy 😉

Jeśli jedziecie w kilka os to warto wypożyczyć auto abyście mieli czym jeździć na zakupy. Wypożyczalnia Cicar urywa dupę i ich ceny też. Może Wam się udać mieć furę za 50pln / dzień. W dodatku mają fury z bagażnikami rowerowymi bez dopłaty. W tej cenie ubezpieczenie full coverage i fotelik dziecięcy za free na życzenie. Kosmos

Guiding

Naszym zdaniem nie ma sensu. Dotyczy to zarówno gajdingu z Polski lub lokalnego. Decydując się na taką opcję nie wiecie na kogo traficie w grupie. Widzieliśmy grupy z przewodnickie których poziom był zatrważająco niski. Sprowadzali rzeczy które są dostępne dla kobiet w ciąży i starców. Nawet jeśli jeździcie dobrze, możecie trafić na osoby w grupie które znacząco obniżą poziom grupy. Znamy przypadki kiedy my w 8 os robiliśmy jakąś trasę w 1,5h a inna grupa w około 10h. Ta opcja ma sens jeśli bierzecie przewodnika dedykowanego 100% Waszej grupie.

Shuttling

Jest bardzo dużo taksówkarzy z przyczepkami, więc grupy do 8-9 osób mają jak w raju. Przyjeżdża busik, mieścicie się wszyscy w środku w kulturalnych warunkach a rowery jadą porządnie zamocowane. Żadnej partyzantki – a to ma znaczenie o tyle, że w taxi możecie spędzić w ciągu dnia drugie tyle co jeżdżąc. Przy grupie powyżej 5 osób ceny są już takie, że nie zastanawiasz się nad alternatywami.

Przykładowo, wjazd z Todoque na El Pilar to 40 EUR – przy 8 osobach wychodzi trochę więcej niż jednorazowy wjazd tarpanem w Srebrnej.

No i można trafić na świetnych taksówkarzy, którzy są punktualni (nie zapominajmy, że to Hiszpania ;), ściągną cię spod latarni na samym końcu wyspy po zmroku i do tego świetnie się bawią. Aaaaa i jak nie znają angielskiego, a Wy hiszpańskiego to warto używać translatora google.

Uwaga, product placement: Jeśli będziecie lecieć na La Palmę, całym sercem polecamy Juana. Odbierze z lotniska, zawiezie gdzie chcesz i można na nim polegać. Cytując klasyka: Sebix poleca bo jest spoko 🙂

Namiary

Juan Miguel Perez Martin
tel +34 646446630 (najlepiej kontaktować się przez WhatsApp)

La Palma Freeride – inna wersja shuttlingu

XXI wiek na La Palmie. Aplikacja na telefon, kupujesz punkciki, zamawiasz taxi i jedziesz. Jest mapka ze strefami, ceny są znane już przed zamówieniem taxi. Dobra opcja jeśli jesteście małą grupą – przy większych lepiej jest dogadać się taksówkarzem bezpośrednio. Minus jest taki, że trzeba dojechać do jednego z punktów odbioru.
Więcej Info: http://lapalmafreeride.com/ La palma Freeride opłaca się, jeśli jesteście we dwie osoby. Powyżej dwóch lepiej klepnąć taksówkarza.

Podczas zakupu biletów online warto przygotować się na ewentualne problemy z księgowaniem wpłaty/otrzymaniem biletu itp… aplikacja nie działa perfekcyjnie niestety – ale działa.

Wywożenie samemu

Biorąc pod uwagę powyższe opcje wywożenie samemu przestaje mieć sens.

Nie ma pętli takich, aby wrócić do auta więc trzeba mieć osobę dedykowaną do zwiezienia auta ze szczytu. No chyba, że jest akurat ktoś jedzie na górę poszwendać się po El Pilar albo El Roque i weźmie Was ze sobą na doczepkę. Auta wypożyczane przez Cicar.com mają bagażnik na 2 rowery. No dobra 3, ale enduro wejdą dwa. Jeśli jesteście we 3 os i jedna ma pryszcz na dupie lub hemoriody i nie może jeździć to może was wwozić.

Walenie z buta

Da się ale nie wiem czy ma to sens. Bus na górę wjeżdża 1.5-2h. To jest 2500m w pionie i potem więcej niż tyle w dół. Trzeba mieć ultra łydę.

Opcja z familia

W przypadku Królika i Sebixa – po tygodniu pociskania po szlakach na kolejny tydzień doleciały laski z pociechami. Idealnym rozwiązaniem jest jedno auto na rodzinę (koszt wynajęcia na 7 dni to jakieś 500PLN). Eksplorowanie wyspy przez tydzień rowerowo ma tą wielką zaletę, że już dokładnie wiesz gdzie można pojechać z rodziną. El Roque, Pilar, Pirates bay + latarnia morska wydają się must see. Jak macie dzieci a pogoda jest spoko to po południu można wpaść na plażę do Puerto de Tazacorte albo Puerto Naos.

Warto obczaić wąwóz Bosque de los Pilos.

Jeśli trekkingujecie to macie link do mapki. Każdy park ma swoje Visitor Center i warto tam skoczyć po hinty, którymi szlakami warto iść.

Jeśli wasza szacowna małżonka wyląduje z infekcją zatok i będzie trzeba jechać do lekarza to polecamy Los Llanos Health Center – ostry dyżur otwarty 24h/7 z bardzo miłymi lekarzami i paniami na recepcji. Po angielsku właściwie nikt nie mówi ale lokalesi bardzo chcą się dogadać więc problemy właściwie nie ma, pamiętajcie aby zabrać kartę EKUZ.

Dzwonki i urwały

No tak jak wszędzie w Hiszpanii. Dobrze mieć ubezpieczenie KL, NNW, ale w szpitalu podstawa jest karta EKUZ. Zdecydowanie przychylniej na nią patrzą niż na komercyjne ubezpieczenia. Po prostu dla nich to mniej papierków i pytania się o zgodę.

Miejcie zapisany numer SAR (search and rescue) +32 922 437 650 albo 112

Dobrze mieć ubezpieczenie KL, NNW w kontekście korzystania SAR. My używamy OEAV i Elvia. Tu trochę o kosztach: https://www.la-palma24.info/en/emergency-rescue-in-the-Canary-Islands/

Nie wszędzie jest zasięg telefonów. Jeśli jesteście ekipa to zmieńcie sobie piny w tel na czas wyjazdu na 1111 żeby każdy mógł użyć każdego telefonu.  Niech każdy ma zapisany numer SAR pod SAR w książce abyście mogli to łatwo znaleźć. W dobrym tonie jest zawsze umieć określić swoją pozycję w prosty sposób. Nie zakładajcie że centrum 112 dobrze gada po Angielsku czy niemiecku.

Ciekawostka – śmigłowiec używany na La Palmie to nasz polski Sokół 🙂 W 2016 władze wysp kanaryjskich kupiły 3 nowe Sokoły z Polski 🙂

Sklepy rowerowe

Są – to plus. Czy znajdziesz w nich przerzutkę XX1 na wymianę, jak połamiesz swoją? Możliwe, ale może w 2-3 miejscach. Będąc po zachodniej stronie, zagłębiem rowerowym jest Los Llanos, ratunkiem może też być sklep Bike Station w Puerto Naos. To chyba oczywiste ze klocki, hak, zapasowe szprychy i inne rzeczy charakterystyczne dla roweru warto wziąć ze sobą. A klocków zużyjecie troszkę 🙂