logo
Populate the side area with widgets, images, navigation links and whatever else comes to your mind.
Strömgatan 18, Stockholm, Sweden
(+46) 322.170.71
ouroffice@freestyle.com

Follow us

Knurświny

No to jesteśmy teamem. Tak. Większość z nas zaczynała jazdę na rowerze górskim bardzo dawno temu. Znamy się w większości od wielu lat. Od zawsze byliśmy bezimienni.  Jednak kiedyś chcieliśmy zrobić sobie koszulki na zawody. Pojawił się problem z logo. Jak by na to nie patrzeć – głupio jeździć z pustką na koszulce. Na jakiejś wycieczce wymyśliliśmy Knurświny i tak już zostało.

Naszym priorytetem jest po prostu jazda w górach. Każdą wolną chwilę w nich spędzamy. Mamy fart – mieszkamy we Wrocławiu. Czyli niecałe 30 min jazdy od Masywów Ślęży i Raduni. Miejscówka ta pozwala na każdy rodzaj jazdy. Od umiarkowanego flow, przez solidne rock gardeny po naprawdę strome ścianki, które nieotrzaskanym ryją bańki.

Startujemy we wszystkich zawodach enduro w Polsce z nawet nie-najgorszymi rezultatami.

Wrocław to miejsce życia większości z Nas. Jednak losy życiowe rzuciły niektórych z nas w różne części Europy. Szczurski siedzi w Norwegii a Guzior w Londynie. Jeździmy razem kiedy się da. Zazwyczaj widzimy się na zawodach i wypadach w ciepłe kraje.

Mroozka – Magdalena Mróz

W przeciwieństwie do moich kolegów i koleżanek z teamu przeszłości rowerowej nie mam żadnej. Wszystko zaczęło sie 4 lata temu kiedy kupiłam rower, który miał mi slużyć jako środek lokomocji. Wtedy kolega zabrał mnie na Ślężę (dzięki Tomek ;)) i…to była miłość od pierwszego zjazdu. No dobra, od pierwszego sprowadzenia roweru 😉 Od tamtej pory, rowerem, który nadawał się po przysłowiowe bułki do sklepu, przemierzałam szlaki w górach Sowich, różne rowerowe miejscówki a nawet bikeparki, zaliczając niezliczoną ilość otb. Mimo to już wtedy wiedziałam, że to kwestia czasu i jeszcze w tym samym roku na koniec sezonu kupiłam fulla. Potem wszystko poszło juz dosłownie z górki 🙂
Dołączenie do teamu: Przesieka 2016
Najwieksze osiągnięcie: 6 miejsce Rychlebske Enduro 2016
3 miejsce Downhill Dzikowiec 2016.

Krzysiek Mela

Rocznik 66. od 2008 na rowerze XC – starty w Mazovia MTB Maraton później
Świętokrzyska Liga Rowerowa (MTB Cross Maraton) i Galiński MTB Maraton gdzie przytrafiło się trzecie miejsce w kategorii – pierwszy i jedyny sukces 🙂 w 2015 przesiadka na enduro. Ze względu na miejsce zamieszkania trenuję na płaskim, najczęściej na rowerze cyclocrossowym. Na treningi w górach niestety nie mam czasu i kompanii. Moje górskie jazdy to w 95 % zawody enduro.

 

Daszek – Michał Daszkiewicz

Wjechałem na Śnieżkę w godzinę i 6 minut. Zjechałem najtrudniejszą sekcję OS 2 na Ślęży, na mokrym. Mam 2 Koszulki z Beskidów.
W zawodach enduro cieszę się gdy zmieszczę się w pierwszej połowie.
Lubię trudne trasy i martwy ciąg.
W sezonie 2017 planuję przejechać po raz kolejny MTB Trilogy.

MotherBiker – Asia Sobieralska

Moja przygoda z  MTB rozpoczęła się jeszcze pod koniec ubiegłego wieku, kiedy to zaliczyłam pierwszą wycieczkę „na kołach” z Wrocławia na Ślężę i z powrotem. Później takie wycieczki odbywały się dość regularnie, co sprawiło, że postanowiłam wystartować w swoim pierwszym w życiu maratonie rowerowym w Lidze BikeBoardu. Zanim usłyszałam, że istnieje coś takiego, jak rowerowe enduro, udało mi się zaliczyć kilka maratonów z serii „pure MTB” organizowanych przez Grzegorza Golonkę. Już po urodzeniu dzieci wpadło parę Bike Maratonów, a nawet zdarzył się wyścig „Rowerem na Śnieżkę”. Od 2015 roku staram się regularnie startować w zawodach enduro w Polsce, w miarę możliwości czasowych. W sezonie 2016 wpadł nawet jeden wyścig zagraniczny : w Czechach (Černá Voda – Rychlebské stezky). Cieszę się, że udaje mi się pogodzić życiową pasję z opieką nad dziećmi i pracą zawodową, choć często łatwo nie jest…

Rudy – Bartosz Wiercik

Mów mi Jeżdżący pragmatyzm.
Brudne? Nieważne.
Rysy? Plamy? Poprawimy błotem.
Koła się kręcą, hamulce działają, jest git 🙂
Jeżdzę od zawsze. Choć początki trwały zdecydowanie za długo, a sprzęt nie zawsze był fancy to teraz wiem że Enduro to jest to!
Jest banan (na twarzy i w plecaku) i pełnia radości z jazdy.

Zawody? No jeżdze na nie, wyginam mordę do zdjęć, spinam się jak srajacy knur na pustyni i….spektakularnych sukcesów brak, chyba że liczy się przejechanie maratonu mtb na dualówce 😉…albo bycie szybszym niż Seba 😀

Królik – Wojciech Królikowski

Na MTB od około 20 lat. Wtedy nazywałem te jazdę cięższym XC bo nikt nie znał enduro. Miłośnik długich tripów po górach w doborowym, starannie wybranym towarzystwie. Z jednej strony nie lubię rywalizacji, ale na zawodach coś się mi przestawia w bańce. Do tej pory zadowolony jestem  z Przesieki 2016 – 17 miejsce open i EMTB w Szklarskiej 2016 – 14 miejsce open, resztę zawodów spieprzyłem.  Mam problem z pokumaniem i czuciem takich rzeczy jak tłumienia, kompresje i inicjacje skrętu. Dla mnie rower jedzie dobrze, albo źle i nie chce mi się nad tym rozczulać. Od 2016 śmigam na plastikowym Ibisie i się z nim lubimy.
Na codzień manager IT, w wolnej chwili rowerzysta, nurek, żarłok, kucharz, ogrodnik 🙂

Słowik – Jakub Słowik

Jak na rasowego enduraka wywodzę się z MotoSportu. Wszystko zaczęło się w podstawówce od motorynki! Kumpel sprzedał za jakiś pocisk co wykopałem pod lasem. Przygoda nie trwała długo bo okazało się, że kultowa motorynka zamyka licznik na 25 km/h także zamieniłem na górala Herkulesa. Stalowe obręcze, 2 blaty z przodu i nieindeksowane 6 biegów z tyłu robiło mega robotę na Ślęży.

Ze Ślężą jestem związany od początku mojej przygody z rowerem. Najpierw dojazdy rowerem polnymi drogami z wrocławia, żeby pośmigać po szlakach, potem pociągiem z nogami wywieszonymi za otwartymi drzwiami (jeszcze kursował). Potem domek letniskowy rodziców i pierwsze konkretne jeżdżenie z kumplem z podstawówki Gandusiem, czy kopanie pierwszych dropów ze Szczupakiem. Teraz Agroturystyka Sady pod Ślężą, którą współtworzę z rodzicami wiążą mnie z tym pięknym rejonem.

Swoją przygodę ze ścigankiem zacząłem jak byłem na przysłowiowym zmywaku w Irlandii, gdzie mamona leciała jak szalona i człek po tygodniowej wypłacie mógł sobie pozwolić na obiekt marzeń Marzocchi Dirt Jumper (jeszcze z odkręcaną koroną!!!) Takżę szybko złożyłem pierwszego fulla i inntensywnie wszedłem w bardzo mocną Irlandzką scenę rowerową. Wtedy wszystko raczkowało – ale dzięki temu napinka była zerowa a za to frajdy ogrom. Brałem udział w zawodach pierwszych zawodach Epic Blast, które dużo później przerodziły się z dzisiejsze zawody Redbull FoxHunt. Epic Blast ukończyłem w pierwszej dziesiątce, co sprawiło mi ogromną frajdę.

Po powrocie z emigracji związałem się z polską sceną enduro. Brałem udział w pierwszych zawodach w Świeradowie Zdroju, które ukończyłem na 10 miejscu. Rok później zacząłem regularne starty w 3-4 imprezach rocznie. Ciekawe czasy bo wszystko się tworzyło. Najpierw na scenie dominowały zawody Pawła Pyca pod szyldem EnduroTrophy, gdzie chyba wszystkim najbardziej w pamięci pozostały świetne punkowe imprezy i hektolitry browara czyli tzw 6OS, potem jakością organizacji masę ludzi przyciągnął do siebie Pająk z zawodami emtb.pl a na koniec chłopaki z Bielska dorzucili wybuchową mieszankę świetnych trasek dzisiejszego EnduroTrails i mega szybkich lokalesów, którzy na miesiąc przed zawodami siedzieli już w lesie aby poznać każdy kamień na zakręcie.

Poza ścigankiem uwielbiam podróżować z rowerem i odkrywać ciekawe miejscówki.

Regularnie w TOP10 od 2012 roku: Mieroszów 2012 3 miejsce, Mieroszów 2013  4 miejsce, Ślęża 2014 5 miejsce, Mieroszów 2014 8 miejsce, Bielsko Biała 2014 20 miejsce, TOP 6 w 2014 generalce w Polish Enduro Series

MaskoPatol – Paweł Pupiń

Przygodę z MTB zacząłem w 2012r, przypadkiem kupiłem rower “do enduro”, bo taki mi się spodobał na allegro. Początkowo służył on do jeżdżenia po wałach. Potem poznałem Królika, który pokazał mi do czego służy rower “do enduro”. Do dziś pamiętam pierwszą wycieczkę na Śnieżnik i zjazd zielonym w kierunku przejścia granicznego, w dżinsach i ochraniaczach na piszczele, które były pozostałością po kilkuletnim związku z rowerem trialowym.

W 2013, wystartowałem w pierwszych zawodach, była to impreza EMTB w Mieroszowie, bez spektakularnych wyników – udało się nie zabić jadąc on sight. Wtedy złapałem bakcyla do ścigania, chęć poprawienia wyniku na każdym kolejnym evencie jest dobrym motorem napędowym do treningów. Na początku 2016 roku zacząłem współpracę z magazynem Bike, od tamtej pory oprócz jeżdżenia, pisze również artykuły. Współpraca daje mi możliwość do objeżdżania różnych sprzętów, głównie z górnej półki, co jest niewątpliwie połączeniem przyjemnego z pożytecznym.

Seba – Sebastian Bugajski

Zakochałem się w MTB w 4 klasie podstawówki – kiedy dostałem pierwszego górala (Fausto Coppi) i tak do czasu studiów jeździłem sobie sztywniakami po górkach w pobliżu Świdnicy. Potem w pracy poznałem Królika, przesiadłem się na Rockridera 8.1 i zacząłem na poważnie robić całodzienne tripy. W tym czasie ulubionym pytaniem było:
„- Królik – jak to się k***a nazywa co jeździmy? Bo chyba XC to to nie jest”
„- Hm… chyba All Mountain”
Uwielbiam całodzienne wyrypy na luzie i obozy rowerowe.
Po kilku latach (tak jak reszta ekipy) przesiadłem się na fulla i zacząłem, ostrzej śmigać po górach. Największe sukcesy na zawodach to fakt ze w ogóle udało mi się w nich wystartować. Obecnie jeżdżę na żółtej Caprze i w ogóle mi nie przeszkadza ze Rudy jest szybszy.

Szczurski – Michał Więcyk

Rower był zawsze tą największą pasją – od kiedy pamiętam. 5-6lat w trialu rowerowym wyszlifowało wyczucie balansu i daje pewna przewagę na mocno technicznych sekcjach. Przygoda z trialem zakończyła się gwałtownie uszkodzeniem kręgosłupa. Po prawie 4 latach wróciłem na rower jako środek transportu, co w zaledwie kilka miesięcy przerodziło się w am / enduro. Uwielbiam się ścigać, kocham długie wycieczki, nienawidzę wracać tą samą drogą – zawsze musi być pętla. Mieszkam w Norwegii w małej chatce w górach w lesie. Otwieram drzwi i mam traila prosto do miasta prawie 300m niżej gdzie znajduje się mój sklep rowerowy – raj, co nie? Jednak są minusy – od listopada do maja jest opór śniegu, a do tego ci najlepsi – knurświńscy są w Polsce. Poza rowerami: motoryzacja od tej technicznej strony, podróże które można by otagowac jako „vanlife”, hi-fi bo na high-end mnie nie stać.

 

Guzior – Paweł Guzewicz

Faba – Marcin Faber

Wenclu – Maciej Wencel