Było sobie… drzewo

21 lutego, 2020 / Masko Patol

Na skutek silnych wiatrów, które przeszły przez Polskę w ostatnich dniach, naszemu bezpieczeństwu podczas przemieszczania się po lesie, czy to rowerem, czy pieszo lub na nartach, grożą połamane i powyrywane z korzeniami drzewa.

Często stan lasów po wichurach jest katastrofalny, plątanina połamanych i powalonych drzew stwarza niebezpieczeństwo dla ludzi, nie mówiąc o tym, że zwiększa też ryzyko pożarowe, zwłaszcza latem. Nadleśnictwo wówczas ma podstawy do wprowadzenia zakazu wchodzenia do lasu (ustawa o lasach daje w tego typu sytuacjach możliwość wprowadzenia całkowitego zakazu wstępu do lasu), ale często jedynie apeluje o rozwagę i zachowanie szczególnej ostrożności. W wielu lasach silnie dotkniętych nawałnicą leśnicy wystawiają tablice informujące o grożącym niebezpieczeństwie. Kiedy na swojej trasie spotkacie takie oznaczenie, do lasu możecie wejść, ale musicie zachować szczególną ostrożność, bo nadal obluzowany konar może spaść wam na głowę. Do lasu wchodzicie wówczas na własną odpowiedzialność, ale kary nie zapłacicie. Zapłacicie ją, jeśli w danym nadleśnictwie wprowadzono zakaz wstępu do lasu, za którego złamanie grozi mandat w wysokości 500 zł.

Już nawet dzieci widzą, że warto ominąć drzewo leżące na trasie.

Konar zwalony – propozycja podania.

Tak, wiemy, że słowo „zakaz” u wielu z nas wywołuje od razu sprzeciw. A gdy jeszcze słyszymy/czytamy: „Zakaz wstępu do lasu”, to już od razu się najeżamy. Warto jednak zachować się adekwatnie do sytuacji, po prostu dlatego, że duża ilość drzew z naderwanym systemem korzeniowym, zawieszonych czy uszkodzonych, które w każdej chwili mogą się przewrócić, jest zwyczajnie niebezpieczna. 

Newsy o warunkach panujących w poszczególnych nadleśnictwach znaleźć można na specjalnej mapie.

Specjalna mapa.

Czasem możemy wykorzystać np. opierając o nie rower.

Przechodząc pod drzewem bardzo łatwo podrzeć rajstopy, za które Lasy Państwowe niechętnie oddają piniążki.

Informacja o zagrożeniu to w Lasach Państwowych jedyna legalna metoda zapobiegająca ewentualnym wypadkom podczas silnego wiatru. Nie można zamknąć lasu podczas wichury. Ale można przypomnieć o tym roztargnionym lub pozbawionym instynktu samozachowawczego znajomym, np. udostępniając informacje o nadchodzącym zagrożeniu na którymś z licznie odwiedzanych portali społecznościowych. Często to działa!

Na koniec dobra rada Matki Polki. Podczas wichury warto puścić pacholęta przodem (zwłaszcza gdy są jeszcze w wieku nieproduktywnym). W razie wypadku nasz domowy budżet nie ucierpi tak bardzo.

Joanna Sobieralska (Mother Biker)

Dodaj komentarz

Czytaj także

Ubezpieczenia czyli po-jebłowy sponsoring

3 października, 2019 / Krolik

Rowerowa nasza brać/mać

2 sierpnia, 2019 / Krzysztof Pałys