Oklejanie roweru

Po co?

Czy warto się zabezpieczać? Jeśli nie chcemy złapać syfa, a często udajemy się w nieznany, niebezpieczny teren to warto. Syfy nie są fajne i nie są ładne. Potrafią popsuć humor. Skoro istnieją środki ochronne to warto z nich skorzystać aby się przed tym ustrzec. Tym bardziej, że nie jest to strasznie trudne ani strasznie pracochłonne. Oklejanie gotowcami zajmuje ok 1-2h a wycinanie własnych szablonów z arkuszy to ok 3-40h. Skupimy się na drugim wariancie, w którym oprócz samego klejenia dochodzi zabawa w wycinanki.

Ładne rzeczy są ładne gdy o nie dbamy. Jeśli je zaniedbany to staną się brzydkie. Z ludźmi jest podobnie.

Do oklejenia całej ramy zużyłem 20 wykrojów.

Folia zabezpiecza lakier roweru przed rysami i obiciami. Gruba (ok 350um) folia potrafi uchronić przed całkiem mocnymi strzałami kamieni. Rower nie traci tak na wartości, a przede wszystkim cieszy oko nawet po dwóch latach użytkowania. Łatwiej zmienić kawałek zużytej folii niż przemalować rower lub jego element. A zatem rower oklejamy gdyż:

  • Chcemy
  • Możemy
  • Aby dłużej zachował świeżość

Natomiast nie oklejamy go bo:

  • Kupiliśmy rower, na który nas nie stać i będziemy na niego chuchać i dmuchać
  • Rower jest do jeżdżenia, a nie do oklejania
  • Się złamie
  • Diesel musi dymić

Użytkownicy rowerów dzielą się na dwie grupy (tak naprawdę to na więcej), na tych co oklejają i na tych co nie oklejają i głoszą tezy o bezsensie tej czynności. Z reguły im mniejsze kompetencje intelektualne posiada osoba wygłaszająca daną tezę tym ta teza jest bardziej skrajna i mocniej uderza w grupę przeciwną.

Jeśli nic nie popsujemy, oklejony rower będzie wyglądał tak samo atrakcyjnie jak nieoklejony.

Czym?

Na rynku możemy znaleźć dedykowane naklejki do oklejania rowerów. Wśród nich są takie, które są rzeczywiście dedykowane pod konkretną ramę i kosztują krocie (np. Invisiframe, HighFive Styling) oraz takie, które zawierają zestaw “uniwersalnych” wykrojów pozwalających zabezpieczyć newralgiczne miejsca (np. The Trail). 

Możemy też kupić arkusz specjalnej folii do oklejania samochodów i samemu pobawić się w wycinanki. Specjalność owej folii polega na tym, że nie wchodzi w żadne reakcje z lakierem, nie odbarwi go ani nie zostanie z nim na dobre i na złe, a próba rozdzielenia go nie skończy się tragicznie dla lakieru i naszego zdrowia psychicznego. W ten sposób oklejam już trzeci rower z coraz lepszym skutkiem i właśnie tą metodę bliżej przedstawię. Używam folii 3M Scotchgard o grubości 350um oraz 200um, nie jest wcale taniej niż przy użyciu gotowców (chyba, że porównamy koszt do Invisiframe) i jest dużo więcej zabawy. Inni mantenbajkerzy polecają też Orafol Oraguard, jeszcze inni jakąkolwiek folię do oklejania samochodów w dodatku o mniejszej grubości – tylko aby zabezpieczyć lakier przed drobnymi zarysowaniami. W takim wariancie możemy się zamknąć w ok 50zł.

3M Scotchgard 350um

3m Scotchgard 200um

Tak wygląda rolka folii. Zdjęcie ukradłem z allegro. Proszę mnie skuć.

Co potrzebujemy:

  • Folia (serio)
  • Odtłuszczacz (np. benzyna ekstrakcyjna)
  • Spryskiwacz (nie będzie wstydu jeśli będzie do kwiatów)
  • Rakla (opcjonalnie)
  • Nożyczki (dobre)
  • Miarka (dłuższa niż średnie europejskie przyrodzenie)
  • Ołówek (najlepiej miękki, aby łatwiej naszkicować coś na lewitującej folii)
  • Stojak (rowerowy)
  • Suszarka (do włosów lub brody)
  • Oświetlenie (żeby widzieć)
  • Dom (mieszkanie, garaż, strych, piwnica)
  • Czas (lub pieniądze)
  • Spokój (za pozostałe rzeczy możesz zapłacić kartą MasterCard, za spokój nie)

Rama, folia, ołówek, spryskiwacz i inne.

Jak?

Najlepszym scenariuszem jest gdy mamy kompletnie gołą ramę. Z gołą materią lepiej się pracuje, jednak nie jest niemożliwe oklejenie poskładanego roweru. W pierwszej kolejności należy odtłuścić oklejane powierzchnie przy pomocy benzyny ekstrakcyjnej lub innego odtłuszczacza. Warto sprawdzić, czy nie jest agresywny dla lakieru. 

Wygodniej jest jak rower jest zamontowany stabilnie na stojaku jednak zdarzało mi się oklejać rower siedząc na podłodze. Lumbago w gratisie.

Kolejnym krokiem są wstępne pomiary. Mierzymy maksymalną długość elementu, który chcemy okleić oraz szerokość. Wycinamy prostokąt i przykładamy go do ramy aby mniej więcej zobaczyć jak się rozłoży. 

Najsampier wycinamy prosty kształt, który później sobie nieco skomplikujemy.

Trasujemy (od strony papieru) krzywizny i miejsca, których lepiej nie oklejać, gdyż najprawdopodobniej będzie to trudne miejsce i folia zacznie się od niego odklejać (np. wpusty przewodów, krzywizny, spawy, przelotki). Wycinamy, a jeśli czegoś nie jesteśmy pewni zostawiamy mały margines na ewentualne poprawki. Gotowy (prawie) szablon przykładamy raz jeszcze na sucho i sprawdzamy czy rzeczywiście pasuje. Warto też zaokrąglić wszystkie ostre kanty, gdyż one odkleją się jako pierwsze. Zazwyczaj stosuję promień 2-5mm ale robię to “na oko”. 

Należy pamiętać, że elementy symetryczne możemy odrysowywać od razu po stronie papieru. Natomiast wszystkie elementy „lustrzane” musimy rysować w odbiciu lustrzanym. Tzn. jeżeli oklejamy bok rury przedniego trójkąta, a wykrój nie jest zwykłym prostokątem tylko odzwierciedla charakterystyczne krzywizny ramy, przykładając szablon folią do prawego boku i rysując na nim wykrój po stronie papieru będzie ona pasował na lewy bok ramy. Czego nie rozumiesz?

Lustrzane elementy możemy odrysować od siebie metodą ctrl+c – ctrl+v w wersji analogowej.

Zdarzą się też wykroje, które nie będą lustrzane ani symetryczne i wówczas trzeba uruchomić wyobraźnię przestrzenną i widzenie w więcej niż jednym wymiarze.

Jeśli pasuje to spryskujemy ramę wodą (można też użyć specjalnych środków, różnica jest taka jak pomiędzy śliną a żelem durex play, specjalnego środka zazwyczaj nie mamy pod ręką, pachnie i więcej kosztuje, spełnia natomiast taką samą funkcję). 

Najtrudniej klei się długie elementy. Na miejsca dobrze widoczne lepiej poświęcić więcej czasu i cierpliwości.

Podczas rysowania możemy robić wartościowe notatki.

Odbezpieczamy folię i zaczynamy zabawę. Woda ułatwia odklejanie folii jeśli przypadkiem źle przyłożymy. Warto wyznaczyć sobie (hipotetyczną) oś i jej się trzymać lub inne charakterystyczne punkty (krawędzie). Dociskamy folię punktowo tak aby pozbyć się wody i powietrza, ruchami posuwisto zwrotnymi po trajektorii cienkich pasków. Możemy do tego celu użyć specjalnej rakli, jednak mi wygodniej jest pracować bez niej. W miejscach gdzie folia nie chce się przykleić możemy sobie pomóc suszarką. Zazwyczaj są to krawędzie. Podgrzana folia jest bardziej elastyczna i lepiej się wulkanizuje. 

Na nawilżoną ramę, starannie lecz zdecydowanie nanosimy folię. Zręczne palce pomagają w osiągnięciu satysfakcji. Z niezręcznymi trwa to dłużej i niestety w tym wypadku nie jest to zaletą.

Próba generalna.

Wielki finał.

Bis suszarką.

Może zdarzyć się tak, że nie uda się wycisnąć całego powietrza i całej wody  spod folii. Z reguły łatwiej się ją usuwa spod grubszej folii. Jeśli klej już dobrze złapie to próba usunięcia bąbla może skończyć się tym iż folia się w tym miejscu rozciągnie a bąbel i tak zostanie. Zostanie też w tym miejscu babol gdyż rozciągnięta folia już się tak dobrze nie przyklei. Lepszym pomysłem jest przebicie folii cienką igłą lub nacięcie skalpelem. Małe parchokropki, które wyglądają jakby folia się dobrze nie przykleiła z czasem znikną. A jak nie znikną to i tak przestaniemy na nie zwracać uwagi gdy np. porysujemy górne lagi amortyzatora lub urwiemy nowego XTRa. 

Nożyczki do paznokci nie są odpowiednim narzędziem do cięcia tego typu folii nawet jeżeli w danej chwili wydaje nam się, że są.

W dobrym tonie jest też nie naklejanie jednej folii na drugą, czym grubsza folia tym bardziej nie warto tego robić. W miejscach krzywizn możemy naciąć folię aby ułatwić wyeliminować marszczenie się. 

Czym więcej miejsc okleimy tym mniej będziemy spać spokojniej. Najważniejsza jest dolna rura od spodu, górna rura od góry, tylne widełki od zewnątrz i od spodu. Ja oklejam praktycznie wszystko gdyż pierwszą ramę okleiłem skromnie i w trzeci dzień przyozdobiłem ją całkiem pokaźną szramą w bardzo głupi sposób. Więcej grzechów nie pamiętam, za wszystkie serdecznie żałuję, a Ciebie mantenbajkerze namawiam do oklejenia swojego roweru, oraz każdej części która jego jest. Amen(t).

Oklejony fragment w ujęciu very close up. Prawda, że nie widać?

Czym grubsza folia tym bardziej widać krawędzie. Nawet logiczne.

Wykroje wycinane pod kształty ramy wyglądają mniej chamsko niż prostokątne nalepki.

Lakier najchętniej odpada z ostrych krawędzi.

Paweł Pupiń (Masko Patol)

No Comments

Reply