Jesse Melamed – wywiad

Jesse Melamed to tegoroczny mistrz enduro na EWS! Zapraszamy do rozmowy z tym sympatycznym Kanadyjczykiem prosto z Whistler!

Wywiad z Jessem przeprowadzałem tuż przed tym dziwnym sezonem 2020, kiedy nie było jeszcze wiadomo, ile dokładnie będzie startów i czy w ogóle będą! Teraz już wiemy, że były, a Jesse rozwalił stawkę w Zermatt i Finale zajmując pierwsze miejsce!

Krzysiek Pałys

Siema Jesse, super z Tobą pogadać, nawet wirtualnie! Jesteśmy pod wrażeniem Twoich dokonań na EWS, oglądamy Twoje edity rowerowe i kibicujemy na zawodach!

Jesse Melamed

Cześć, dzięki wielkie!

Krzysztof Pałys

Byłeś kiedyś w Polsce? Wiem, że ktoś z Twojej rodziny był w Srebrnej Górze na trasach enduro?

Jesse Melamed

Ja jeszcze nigdy nie byłem w Polsce, ale masz rację moja mocno rowerowa rodzina tam była ze swoim przyjacielem, który pochodzi z Polski, z tamtych okolic.

KP

Jaka jest historia Twojej przygody z rowerem?

JM

Zaczynałem jeździć z rodzicami. Oni przeprowadzili się do Whistler głównie, żeby jeździć na nartach, ale okazało się, że w lecie nie mają tam wiele do roboty. To były czasy, kiedy MTB dopiero rozkwitało i powoli stawało się o nim naprawdę głośno. Więc podsumowując dorastałem w rodzinie, w której sport był codziennością, a jedną z dyscyplin było właśnie kolarstwo górskie.

Jesse generujący kurz

KP

Ścigasz się teraz wśród światowych sław EWS! Każdy kto się interesuje tą dyscypliną zna Ciebie i Twoich kolegów z drużyny. Jakie to uczucie?

JM

Hmm… powiedziałbym, że to mega fajne uczucie! Na pewno nie jest to dla mnie najważniejszy aspekt i na dodatek dosyć jest niespodziewany. Czasami to jest wręcz surrealistyczne uczucie ścigać się z tymi wszystkimi kolesiami, których zawsze podziwiałem. Ale wiesz, to nadal mały światek rowerowy, nie jestem jeszcze gwiazdą Hollywood! (Śmiech).

KP

Co jest dla Ciebie najtrudniejsze w ściganiu się na EWS, albo w ściganiu w ogóle?

JM

Konsekwencja potrzebna do bycia zawsze w 100% swojej dyspozycji i ryzykowania dla zwycięstwa.

KP

A jakbyś opisał właściwy balans pomiędzy sprzętem i skillem ridera?

JM

Jestem pewien, że każdy utalentowany rider jest w stanie zdziałać wiele na prawie każdym rowerze. Ale kiedy już osiągasz wyższy poziom i ścigasz się z najlepszymi zawodnikami na świecie to wszystko w sprzęcie musi być perfekcyjne! Musisz mieć najlepsze skille i najlepszy rower, albo przynajmniej najlepszy set up jaki możesz mieć.

KP

I wycisnąć z niego 100%!

A który z wyścigów wspominasz jako najtrudniejszy w swojej karierze i dlaczego?

JM

Hmm… jestem pewien, że było kilka takich. Ale zdecydowanie jeden, który dał mi najbardziej w kość to Millau w 2017 roku. Byłem mega chory przez cały tydzień i w ogóle nie powinienem był startować. Ale ja tak łatwo się nie poddaję! To wymagało ode mnie jakichś nadludzkich sił, skupienia i samozaparcia, żeby jakoś przetrwać te 2 dni ścigania. Jakimś cudem udało mi się skończyć na 7. miejscu. Nigdy jeszcze nie musiałem w coś włożyć tyle siły, której za wiele wtedy nie miałem po chorobie…

KP

Jak wspomniałeś wcześniej poziom, na którym jeździsz wymaga od Ciebie 100% zaangażowania i ryzykowania. A co ze strachem? Odczuwasz go jeszcze w ogóle czasem?

JM

Oczywiście! Po prostu musisz go umieć czasem wyłączyć, bo on nie pomaga. Te momenty, kiedy ci się to udaje i jedziesz naprawdę na 100%, łapiesz pełny flow, to właśnie momenty, do których zmierza każdy zawodnik. To właśnie kocham w ściganiu się w enduro!

KP

No właśnie, ale czasem się udaje. Jaki był Twój najpoważniejszy dzwon?

JM

Tak, czasem się nie udaje… Miałem ich niestety kilka. Nie lubię do tego wracać. W ostatnich dwóch latach miałem ze dwa poważniejsze wypadki, po których dochodziłem do siebie ok. dwa miesiące po każdym z nich.

Tu widzimy inicjację manewru skrętu za pomocą głowy

KP

A co myślisz o poprzednim sezonie – 2019? Miałeś sporo przygód, ale też w dwóch rundach byłeś drugi!

JM

To był kolejny bardzo frustrujący sezon dla mnie. Pokazałem na co mnie stać, teraz muszę wszystkie te klocki układanki poskładać razem i może coś z tego będzie.

KP

A jaki typ terenu lubisz najbardziej do jazdy?

JM

O, to zależy chyba od nastroju. Uwielbiam np. alpejskie szlaki z zapierającymi dech w piersiach widokami. Ale na co dzień lubię moje ścieżki wokół domu w Whistler – lasy, mięsista ściółka, kamienie i korzenie.

KP

No właśnie, jesteś z Kanady, masz mnóstwo boskich miejsc do jazdy po nosem. Ale które są Twoimi ulubionymi?

JM

To prawda, Whistler zawsze będzie moim ulubionym miejscem. Ale miałem szczęście podróżować do wspaniałych krajów! Finale jest jedną z moich ulubionych miejscówek. Derby, Tasmania są mega! La Thuille jest też wysoko na mojej liście.

KP

Jak zazwyczaj trenujesz do zawodów?

JM

Tuż przed zawodami staram się złapać flow trasy przejeżdżając ją na raz. Jeśli coś naprawdę schrzanię to zatrzymuję się i powtarzam dany fragment. W innym wypadku staram się przejechać całość. Potem oglądam przejazd na GoPro i upewniam się, że wszystko pamiętam, wybieram dobre linie i gdzie muszę szczególnie uważać. Poza tym trzeba duuużo odpoczywać. Regeneracja się bardzo ważna.

KP

No dobra, a coś o co pytamy zawsze naszych gości. Czym jest dla Cebie rower?

JM

To sposób na ucieczkę od wszystkiego. A poza tym sposób na bycie zdrowym i szczęśliwym.

KP

A gdzie widzisz siebie za 15-20 jak już skończysz się ścigać?

JM

Nadal będę jeździł na rowerze i zarażał tą pasją innych!

tzw. full commitment

KP

Co robisz poza rowerem? Jak spędzasz wolny czas?

JM

Zazwyczaj skupiam się na czynnościach wokół roweru. Odpoczywam, trenuję, regeneruję się. Oczywiście uwielbiam też spędzać czas z przyjaciółmi. W zimie na przykład też jeżdżę na nartach.

KP

No dobra, kolejne pytanie, które zadajemy wszystkim gościom. Jedno z najważniejszych!

Czy uważasz, że Twoje skille i level, na którym jeździsz są „pussy magnet”?

JM

(śmiech) Nie pomyślałbym o tym… ale z drugiej strony jestem pewien, że tak mogło się zdarzyć!

KP

Dzięki wielkie Jesse! Trzymamy kciuki za Ciebie w kolejnym sezonie!

JM

Dzięki za zaproszenie!

 

 

Rozmawiał: Krzysztof Pałys

Cover Photo: Dave Trumpore

Robin Wallner (Ibis Cycles Factory team) – wywiad

To prawdziwa przyjemność rozmawiać z Robinem Wallnerem, pochodzącym cóż, że ze Szwecji, na co dzień spokojnym ojcem i mężem a w sezonie prawdziwym szatanem on bike w wywiadzie specjalnie dla Knurświnów!

W naszym pierwszym wywiadzie, który otworzy całą ich serię, postanowiliśmy porozmawiać z zawodnikiem z krwi i kości! Uczestnikiem wielu edycji EWS (czyli jeszcze trudniejsze zawody z jeszcze trudniejszych górek niż te w PL). Na dodatek nasz gość reprezentuje team fabryczny IBIS CYCLES, czyli rowerów, na których my jeździmy na co dzień na nieco mniejszych górkach.

To prawdziwa przyjemność rozmawiać z Robinem Wallnerem, pochodzącym cóż, że ze Szwecji, na co dzień spokojnym ojcem i mężem a w sezonie prawdziwym szatanem on bike w wywiadzie specjalnie dla Knurświnów!

Oto i On! fot. Niklas Wallner

Krzysiek Pałys

Cześć Robin, to prawdziwa przyjemność móc z Tobą pogadać, nawet na odległość! Jesteśmy pod wielkim wrażeniem Twojego skilla, wyników na EWS, oglądaliśmy wiele Twoich editów!

Robin Wallner

Cześć, cieszę się, dzięki za zaproszenie!

Krzysiek Pałys

Czy byłeś kiedykolwiek w Polsce? Znasz może jakieś nasze miejscówki rowerowe?

Robin Wallner

Nie, nigdy jeszcze nie byłem w Polsce, ale chętnie tam wpadnę w niedalekiej przyszłości!

KP

Jaka jest Twoja historia pasji rowerowej? Jak to się wszystko u Ciebie zaczęło?

RW

No cóż, zacząłem jeździć wcześnie, jeszcze za dzieciaka. Już w wieku 11 lat startowałem w dualach (slalomach) i pierwszych zawodach downhillowych. Wciągnął mnie mój starszy kuzyn i skutecznie połknąłem bakcyla! I tak to się jakoś toczy do dziś (Śmiech).

Elegancki garaż dla firmowej fury – Ibisa Ripmo. Fot. Niklas Wallner

KP

No ewidentnie! Ścigasz się obecnie wśród największych gwiazd EWS. Każdy kto interesuje się tym sportem zna Ciebie, Twoje koleżanki i kumpli z teamu. Jakie to uczucie? Czy to spełnienie marzeń?

RW

Hmmm… nigdy nie myślałem o tym w ten sposób. Nie postrzegam siebie jako jakiegoś sportowego celebryty. Po prostu robię to co kocham a kocham się ścigać! Ale oczywiście jak spojrzę na to w ten sposób, o którym mówisz z pewnego dystansu to tak… to wspaniałe uczucie. To taki spełniający się i ewoluujący sen, to takie lata, o których będę z dumą opowiadał kiedyś swoim dzieciom jako stary, emerytowany pryk! (Śmiech).

KP

Co jest dla Ciebie najtrudniejsze w ściganiu się na poziomie EWS, lub ogólnie w ściganiu się?

RW

Obecnie muszę przyznać, że najtrudniejsze są podróże… Szczególnie, że w zeszłym roku urodził nam się syn i żonglowanie czasem i poświęcanie go na życie rodzinne jest bardzo trudne, kiedy przez pół roku jesteś w podróży.

KP

Fakt, łatwo nie jest, gratuluję syna!

RW

Dzięki wielkie, jestem dumny!

KP

Który z wyścigów w tym sezonie był dla Ciebie najtrudniejszy i dlaczego?

RW

W tym roku najtrudniejsza była dla mnie Madera. Głównie ze względu na to jak wyglądały OSy, byłem nimi trochę rozczarowany. Nie dałem rady też jechać na 100% moich możliwości, więc cały ten wyścig był dla mnie walką z samym sobą. Potem miałem też kilka wyścigów, na których po prostu miałem pecha – jak np. na Northstar albo DNF w Zermatt. Te wyścigi też były dla mnie totalnie do dupy, ale w innym sensie…

Robin umi w rower! fot. Niklas Wallner

KP

No właśnie co się stało w Zermatt, czemu miałeś DNF, śledziłem tam Twoje wyniki a tu nagle koniec po pierwszym etapie!

RW

Zaczęło się rozciętą oponą na pierwszym Osie, co nie jest masakrą, ale potem opona całkiem spadła z obręczy… Dziesięć dni przed wyścigiem miałem dzwon, w którym wybiłem sobie bark. I ten bark mi wyskoczył znowu w Zermatt. Czyli opona poza obręczą i bark, który nie był na swoim miejscu spowodowały, że musiałem odpuścić po pierwszym Osie… Miałem już kilkuminutową stratę, a nie chciałem ryzykować jeszcze większych uszkodzeń barku goniąc czołówkę, więc się wycofałem…

KP

Racja, czasem trzeba podjąć takie bolesne, ale rozsądne decyzje. Jak jesteśmy już przy wypadkach i ryzyku.

Jeździsz na 100% swoich możliwości, skaczesz duże hopy, jedziesz piecem po naprawdę stromych i trudnych trasach. Co ze strachem? Jakie są granice Twojego strachu? Czy czasem się boisz jeżdżąc na rowerze, a jeśli tak to jak sobie z tym radzisz?

RW

Prawie nigdy nie odczuwam strachu w trakcie jazdy, ale staram się zawsze zachować uwagę i mieć respekt dla trasy i nigdy nie „opuszczać gardy” nawet jeśli coś wygląda na pozornie łatwe.

Myślę też, że taka jazda na krawędzi wymaga od ciebie 100% skupienia na tym co robisz, na tym jak przejechać dany fragment, więc to skupienie powoduje, że nie masz czasu myśleć o strachu.

Ale zdecydowanie mam czasem po przejechaniu trudnych odcinków myśl typu „ja jebie, to było przerażające!” (Śmiech)

KP

Jaki był Twój najpoważniejszy dzwon i ile dochodziłeś po nim do siebie?

RW

Wydaje mi się, że najpoważniejszy dzwon miałem na dowhillowych mistrzostwach świata w Val di Sole w 2008 roku. Pękła mi tam kierownica w trakcie jazdy! Fizycznie w miarę szybko doszedłem do siebie, bo jakimś cudem byłem tylko poważnie poobijany i miałem wstrząs mózgu. Gorzej było z psychiką, trochę czasu zajęło mi odzyskanie pewności siebie na rowerze…

KP

Czy ściganie się w Enduro jest obecnie Twoim głównym zajęciem w życiu?

RW

Obecnie tak.

KP

A jaki typ ścieżek lubisz najbardziej? Wolisz dzikie, leśne ścieżki czy może bardziej te w bike parkach?

RW

Zdecydowanie wolę dzikie ścieżki! Oczywiście lubię jeździć po wszystkim. Ale uwielbiam się ścigać po naturalnych, technicznie trudnych ścieżkach, w sumie nawet wkurzam się, kiedy jakieś OSy na wyścigu biegną trasami w bike parku (Śmiech)

KP

Tym bardziej, że Skandynawia ma powalająco piękną przyrodę, domyślam się, że macie tam mnóstwo malowniczych miejsc do jazdy?

RW

O tak! Tu gdzie mieszkam w Are jest mnóstwo fajnych tras w bike parku ale też cała masa dzikich ścieżek w okolicy. No i dwie godziny jazdy autem od nas jest norweskie wybrzeże z pięknymi trasami i widokami w okolicach Trondheim.

Robin w swoim naturalnym środowisku. Fot. Niklas Wallner

KP

Jak trenujesz do wyścigów? Jak wygląda twój plan treningowy, oczywiście poza samą jazdą na rowerze?

RW

Poza Sezonem staram się trenować w bardzo różny sposób i mocno urozmaicać trening próbując po trochu wszystkiego. Zazwyczaj trzy razy w tygodniu jestem na siłowni, a tuż przed sezonem dołączam do tego bieganie, narty – klasyczne i ski toury. W zimie mniej jeżdżę na rowerze, ale staram się spędzać choć trochę czasu na krytym pump tracku lub jakichś ramapach czy jump hallach – przynajmniej kilka razy w tygodniu.

KP

No dobrze, to teraz może trochę bardziej filozoficzne pytanie, czym jest dla Ciebie rower?

RW

Wolnością!

KP

Pięknie powiedziane! A jakie są Twoje inne pasje poza rowerem?

RW

Kocham narty i deskę! Uwielbiam też motocross ale niestety mam teraz trochę mało czasu na to. Lubię też poświęcać czas na kopanie własnych ścieżek i hop. Ostatnio spędzam też dni na różnych domowych projektach.

KP

Czyli pełny focus na sport! Jak wyglądają Twoje plany na najbliższe lata? Masz jakieś ustalone cele? Rozumiem, że pozostajesz przy ściganiu? Będziesz dalej w teamie Ibisa?

RW

Tak, zostaje z Ibisem na następny rok. Staram się teraz raczej planować z roku na rok, a nie w dłuższych perspektywach czasu. Po każdym sezonie staram się wyczuć czy ściganie dalej mi sprawia frajdę czy mam odpowiednią motywację itp. A teraz mam akurat spory apetyt na powrót w przyszłym sezonie w jeszcze lepszej formie! Po raczej miernym sezonie 2019 zobaczymy co się wydarzy w przyszłości. Chce wrócić w formie i z wynikami, które pozwolą mi myśleć o zwycięstwie. To moje marzenie!

KP

No dobra, nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie zadali jakiegoś głupiego pytania. Czy myślisz, że Twój skill i to co robisz na rowerze może być magnesem na laski (eng. pussy magnet).

Nie martw się, wywiad będzie po Polsku, więc twoja żona nie zrozumie o czym gadamy!

RW

(Śmiech) Nie, nie uważam, że to magnes na laski (Śmiech), ale byłoby naprawę super gdybym się mylił! (Śmiech).

KP

Miałbyś ochotę wpaść kiedyś na nasze podwórko, powłóczyć się po naszych dzikich ścieżkach w Polsce? Służymy przewodnictwem!

RW

Jasne! To byłoby naprawdę super!

KP

Dzięki Robin, to była mega przyjemność móc z Tobą pogadać. Trzymaj się i powodzenia w robocie, którą robisz naprawdę świetnie!

RW

Dzięki, stary! Dzięki za wywiad!

Rozmawiał Krzysiek Pałys, zdjęcia: Niklas Wallner.