Bike Yoke Revive

Około pięć lat temu w naszym towarzystwie sztyce regulowane posiadali tylko czystej krwi Sieradżanie.

Kiedyś

Około pięć lat temu w naszym towarzystwie sztyce regulowane posiadali tylko czystej krwi Sieradżanie. Wówczas największym plusem tego wynalazku był fakt, że w ogóle był. Z zazdrością patrzyliśmy jak gmerając sobie w okolicy moszny sztyca wydawała charakterystyczny syk i spuszczała się… w dół. W tym czasie my wycieraliśmy w sweter swoje ubłocone rurki i grzecznie wsuwaliśmy w ramę wsłuchując się w melodię trzeszczącego piachu.

Dziś

Sztyce regulowane spowszedniały i sam fakt posiadania nie jest już wystarczający. „Wajcha miłości” praktycznie odeszła w zapomnienie a producenci stosują różne manetki. Sama manetka może być rozdziałem do dyskusji na nie jednej randce.

Jaki jest więc obraz wymarzonej sztycy? Fajnie by było jakby działała conajmniej od weekendu do weekendu bez potrzeby serwisowania, nie zapowietrzała się i wysuwała płynnie nawet w ujemnych temperaturach a w razie czego żeby dało się ją naprawić bez użycia specjalistycznych narzędzi i wiedzy znachora. Rozwiązanie bardzo bliskie ideałowi udało się wprowadzić na rynek firmie Bike Yoke, która oddaje w nasze ręce sztycę Revive.

Polskim dystrubotorem jest marka, bez której nic by się nie stało, co się się stało – emtb.pl

Technicznie

Bike Yoke oferuje rurki o skoku 125, 160 i 185mm, wszystkie z nich charakteryzują się ponadprzeciętnie małą wysokością kołnierza a co za tym idzie długością całej sztycy. Dzięki temu zabiegowi w małych ramach można upchnąć sztycę o skoku 160mm (pod warunkiem, że rama nie ma dziwnie giętej podsiodłówki). Sztyca jest pneumatyczno-hydrauliczna sterowana manetką na klasyczną linkę.

Innowacyjne rozwiązanie, które zastosował Bike Yoke polega na nie-zastosowaniu systemu IFP.  W sztycy znajduą się tylko dwie uszczelki – wewnętrze uszczelnienie shaftu oraz uszczelnienie tłoka blokującego. Znaczy to mniej więcej tyle, że jest dwa razy mniej do zepsucia się, niż w przypadku sztyc np KS, FOXa czy RockShoxa, którzy stosują 4 uszczelnienia. Ponadto uszczelki, które zostały wyeliminowane to właśnie te stanowiące słabe ogniwo.

Empirycznie

Pierwsze plusy sztyca notuje już przy montażu, który jest dziecinnie prosty. Tak samo łatwy jest późniejszy demontaż, wystaczy tylko odpiąć „baryłkę” z wihajstra. To bardzo ułatwia czynności serwisowe  przy rowerze lub np podmiankę na zwykłą rurkę gdy jest taka potrzeba. Używając Reverba wyciągałem go tylko w celu oddania do serwisu. Linka jest zdecydowanie mniej upierdliwym medium sterującym niż olej. Nie zapowietrza się i nie zamarza co bardzo cieszy bo winteriscoming, a Reverb w zimie działa jak starczy wzwód.

Manetka Triggy 1-by kształtem jest zbliżona do tej od zmiany biegów. Dzięki temu obsługa jest bardzo intuicyjna i wygodna. Znajduję się dokładnie w tym miejscu, w którym powinna się znajdować. Jeśli używasz przedniej przerzutki to sory, musisz wybrać inną manetkę (2-by), która przypomina rozwiązanie stosowane np. przez KindShocka. Manetka posiada baryłkę do regulacji naciągu linki, więc nawet gdy nie dotniemy linki na styk to wyregulujemy wszystko za pomocą tejże baryłki. Mogłaby jednak być aluminiowa, bo plastik daje lekko tani feeling (baryłka, bo reszta jest z alu).

Manetkę Triggy 1-by można założyć na dedykowanej obejmie, która jest w zestawie lub do matchmakera. Dodatkowe pierdolniki do matchmakerów trzeba kupić osobno.

Sztyca od samego początku działa bardzo gładko i płynnie. Do jej schowania trzeba użyć zdecydowanie mniej siły niż przy Reverbie. Jak do tej pory nie udało jej się zapowietrzyć jednak gdy to nastąpi, uciążliwego SAGu możemy się pozbyć w kilka sekund przy użyciu tylko i wyłącznie klucza imbusowego o rozmiarze 4.

Wskrzeszanie

Podczas procesu odpowietrzania, powietrze zmienia jedynie swoje położenie względem oleju. Nie wydostaje się na zewnątrz, gdyż cały system jest zamknięty.

Oczywiście oprócz samej procedury odpowietrzania, którą można wykonać wszędzie raz na jakiś czas trzeba sztycę przeserwisować. Jak zapowiada producent to również jest bardzo proste i nie wymaga specjalnych narzędzi. Wystarczy klucz 7, 13, szczypce sagera oraz pompka do amortyzatora. Cały proces zajmuje 10min. Nawet jeśli jest to czas bardzo optymistyczny i miałoby to zająć godzinę to i tak dużo mniej niż odsyłanie sztycy do serwisu. Eliminuje to również dodatkowe koszty użytkowania.

Reasunmacja

Te kilka niuansów i ficzerów spowodowało, że kupiliśmy sztyce na własny użytek (o skoku 160mm i 185mm). Perspektywa prostego odpowietrzania nawet w warunkach polowych, prostota serwisowania a w gratisie większy skok i bardzo wygodna manetka warte są tych kilku stówek. Cena również jest bardzo konkurencyja zwłaszcza mając na uwadze tak dopracowany produkt.

 

Plusy

  • większy skok 160-185mm przy podobnej długości całkowitej
  • niski kołnierz
  • wygodna manetka
  • możliwość odpowietrzenia w terenie
  • świetny dystrybutor emtb.pl

Minusy

  • plastikowa baryłka przy manetce

 

O tym jak zachowuje się sztyca w zimie będziemy informować na bierząco, powoli zbliża się sezon na „sztyca mi nie działa” i wiążemy duże nadzieje, że z produktem od Bike Yoke ten slogan nie będzie miał juz pokrycia.

A tak wygląda serwis podstawowy. Całość zajmuje ok 10min.

Sztyca 9point8 Fall Line

Sztyca 9point8 przeszła testy w Ślężańskich mrozach i rąbance w Finale Ligure. Obsługa serwisowa jest banalnie prosta.

Pierdololo

Otrzymaliśmy do testów od Beastie Bikes sztyce 9point8. Przeszła testy w Ślężańskich mrozach i rąbance w Finale Ligure. Poniżej galeria i krótki opis naszych zmagań.
Jeśli nie chce Ci się czytać i chcesz po prostu poznać krótkie podsumowanie, to wiedz, że zamierzamy ją kupić. Wystarczy ? 🙂
Testowaliśmy wersję o średnicy 30.9 i skoku 150 mm. Sztyca posiada sprężynę pneumatyczną, blokada jest mechaniczna. Obsługa serwisowa jest banalnie prosta w obsłudze. My jej nie rozbieraliśmy, ale możliwość prostego serwisu jest zachęcająca.

Wersje:

Dostępne są w najpopularniejszych średnicach. Wersje skoku to  75, 100, 125, 150, 175, 200 mm.  Tak! 200 mm długości jest imponujące i zachęci do zakupu osoby o większych gabarytach. Mamy w teamie takich kilka.
Cena sztycy to: 1999 PLN za 75 do 150mm, 2249 PLN  za 175 i 200mm
Co jest bardzo spoko, to fakt, że można ją zakupić z różnymi wersjami manetki. Od prostej do takiej pozwalającej na operowanie kciukiem. My mieliśmy wersje z prostą.

Konstrukcja manetki pozwala ją zamontować bez misz-maszu na kierownicy. Końcówka nakręcana na linkę i pancerz pozwala na błyskawiczny montarz.

Z pudełka:

Ładnie toto jest zapakowane 🙂 Trójkątne pudełko przykuwa uwagę. Wewnątrz znajdziemy sztyce, manetkę, naklejki i prosty klucz dynamometryczny z instrukcją jego użycia. Pierwsze co rzuca się w oczy to kosmiczne jarzemko. Nie dość, że może pracować jako wersja z offsetem i bez to pozwala na montaż siodła bez ceregieli. Wisienką na torcie jest fakt, że całość jest ładnie wyfrezowana CNC.
Reszta elementów wykonana dobrze tak jak byśmy się za tę cenę spodziewali. Można się dowalić tylko jakości napisu.
Manetka ma sensowny stosunek przełożenia / wielkości. Nie jest wulgarnie wielka i nawet ładna.

Jakość wykonania jest na wysokim poziomie.

Montaż:

Jest prosty. Puszczamy pancerz, na jego koniec przykręcamy dwie końcówki, które wkręcamy w sztyce. Żadnego pałowania się w dobieranie długości linki itd. Jakość wykonania wszystkich elementów jest na prawdę dobra. Nie ma się wrażenia, że coś się może się ułamać jak w kind shockach. Śruby ściskające linkę są rozsądnej wielkości nie ma ryzyka ich ukręcenia.
Zawsze do szału mnie doprowadza konieczność trafienia jarzemkiem miedzy pręty siodła. Kombinowanie co tu zrobić by nie
rozkręcać wszystkiego. Tu sprawa jest prosta. Pręty są łapane z boku nie od góry. Poluźniamy dwie śruby i wkładamy siodło i dokręcamy. Śruby są na imbusa 4 wiec nie ma problemów z tym że podle je ukręcimy.
Sztyca posiada sprężynę pneumatyczną. Producent zaleca przedział 30-50 PSI. Zawór jest od strony jarzemka. Nieważne ile nabijemy, sztyca spowalnia ruch na ostatnich centymetrach zakresu pracy wiec nic nie zostanie urwane i troski o skuteczne ojcostwo można odłożyć na bok.
Czadowy jest montaż manetki. Ponieważ pierścień mocujący jest dwuelementowy, zawsze można ją wcisnąć w ograniczone miejsce, bez konieczności demontażu elementów z kiery.

 

Jazda:

Tu nie będzie zaskoczenia – działa. Ciężko coś więcej napisać bo sztyce działają albo nie. Wyznacznikiem jest ich trwałość, więc zobaczymy jak po roku katowania sprawa będzie się miała. Póki co jesteśmy pełni nadziei.  Praca manetki jest przyjemna. Potrzeba na prawdę niewiele siły aby wprawić siodło w ruch. Co ważne, działa w każdych warunkach. Nawet na zimnie. Zdychalność reverbów w zimnych warunkach, przez całą zimę doprowadzała nas do szału. Tu to się nie dzieje.

Plusy:

  • Jakość wykonania
  • Szybki montaż siodła
  • “Konfigurowalne” jarzemko: z offsetem / bez offsetu
  • Prostota montażu
  • Manetka – montaż i jej praca
  • Różne wersje manetki

Minusy:

  • Cena