Manetka XTR vs. SLX, czyli krótka bajka o świni, wężu i Januszu

Znacie tego węża z kieszeni? Kompletujesz rower jak z katalogu: bajery, XTR-y i wtedy z okolic gdzie plecy kończą swoją ładną nazwę dochodzi szept….

Pierdololo

Znacie tego węża z kieszeni? Kompletujesz rower jak z katalogu: bajery, XTR-y i wtedy z okolic gdzie plecy kończą swoją ładną nazwę dochodzi szept….

“sssssssss po co ci to ssssssss, weź sssssssslx. Nie bądź frajer, przecież to to ssssssssamo.”

Obok stoi Janusz i po tym jak kolejny raz rozjeb&*&#$ przerzutkę na kamieniu/korzeniu/whatever podpowiada:

“No i popatrz, łamie się tak samo to weź SLX, kupisz dwie w cenie jednej XTR i jeszcze na wiadro cebuli starczy”

Jeśli słyszysz głosy (czy to w głowie czy w kieszeni) to nic dobrego nie wróży, wzięliśmy więc manetki SLX i XTR, podłączyliśmy do przerzutki SLX i sprawdziliśmy czy teorie Janusza i węża trzymają się kupy. I przede wszystkim: czy to zadziała? Jeśli głosy nie są wystarczająco dziwne to jeszcze w historii pojawia się świnia w trawie.

Na biurku

Potejto potato, manetki bardzo podobne, wspólne mają takie cechy:

  • obie są mocowane na I-Spec
  • obie posiadają 2-way release
  • obie ogarniają 12 biegową kasetę (no shit, sherloku)

A co je różni?

  • XTR posiada Multi Release, czyli zrzuca 2 biegi na raz – SLX tylko jeden
  • XTR posiada Instant Release, czyli linka idzie w ruch od razu przy wykonaniu ruchu dźwignią. W SLX dzieje się to dopiero po zwolnieniu dźwigni przerzutki
  • XTR ma gumowaną dźwignię, SLX nie
  • XTR jest w stanie wrzucić 5 biegów na raz, SLX tylko 3

Wagowo różnica to 5 g (SLX 117 g, XTR 112 g) więc możemy to przemilczeć, tyle waży grudka błota z Raduni.

Na podwórku

Patrząc na manetkę zamontowana na kierze trudno poznać która jest która, więc organoleptycznie wąż mówi yesssssss i punktuje 1:0 – zresztą popatrzcie sami:

Najlepsze co fabryka daje

 

I brat średniaczek

 

Teraz do głosu dochodzi Janusz: “montuj tą manetę XTR do SLX’a i zobaczysz, że żadnej różnicy nie będzie”.

No to cyk, zamontowane i kręci się tak.

W górę:

 

I w dół:

 

Tak więc teoretycznie działa – manetka działa, ogarnia przerzutkę SLX i wszystkie XTRowe ficzery hulają, ale czy Janusz już zaciera chciwe rączki?

Na polu (ponoć to to samo co na podwórku)

Na stojaku można sobie zmieniać biegi do woli, ale prawda wychodzi w terenie. Oto kilka subiektywnych odczuć:

Najmniejszą różnicę robi sama dźwigienka – czy plastikowa czy gumowa, w sumie czuję ją tak samo. Po części to też sprawa rękawiczek, posiadają mniej lub bardziej przyczepne wykończenia palców ale zawsze poprawiają przyczepność w porównaniu do operowania gołą ręką. Z racji, że rezygnować z rękawiczek nie zamierzam, więc SLX czy XTR jeden uj.

Instant Release – oszczędza ułamki sekund przy wrzucaniu po 5 biegów w górę – widać to na filmiku, jak łańcuch już skacze po kasecie zanim dojdziemy do końca ruchu manetki. Z drugiej strony w terenie nie obsługuje się manetki jednocześnie drugą ręką kręcąc korbą (tak jak przy kręceniu) więc różnica nie jest już tak wyraźna.

5 czy 3 biegi wrzucane maksymalnie na raz? Gdy podjazd zaskoczy cię znikąd, to te 5 biegów ratuje życie. Podjazdy mają to jednak do siebie, że pojawiają się z wystarczającej odległości, żebyś zdążył je jeszcze przeklnąć zanim do nich dojedziesz. W tym przypadku wypuszczając siebie wulgary masz czas na te dodatkowe naciśnięcie manetki. Dla mnie takie so so.

Multi Release – Gdy nadejdzie ten piękny moment i podjazd zamieni się w danhill to możliwość szybszego zrzucenia na mniejsze zębatki jest spoko, w szczególności jak trzeba jeszcze dokorbić. W SLX ćwiczymy paluszek spustowy pyk pyk pyk 11 razy od brzegu do brzegu. W XTR jest wygodniej.

Podsumowanko

Wspomniałem już w opisie całej grupy SLX, że SLX to taki Pasek w TDIku w porównaniu do wypasionego Audi (XTR). Ale gdy (po raz kolejny) rozwalicie to Audi na szlaku to wjeżdża Janusz w Pasku (cały na biało) i odwozi Cię do domu. Racingowo wiadomo, że XTR zrobi robotę – te ułamki sekund przy zmianie przełożeń mogą stanowić o być albo nie być na podium. A w zwykłym życiu to już bardziej kwestia wygody. Jak macie trochę więcej $$ i chęć ten XTR gdzieś włożyć, to zdecydowanie bardziej polecam zainwestować w manetkę niż w przerzutkę.

W kwestii Janusza, jeśli połamiecie przerzutkę XTR to można spokojnie mieć zapas w postaci SLX i wszystko będzie hulać.

A co na to wąż? Wąż będzie sssssssmęcił bez względu na to co napisałem powyżej, ale kto by wierzył gadzinie co w kieszeni siedzi 🙂

Hamulce Shimano Deore XT M8120

Shimano wprowadzając na rynek nowe 12 biegowe grupy napędów odświeżyło także akcesoria dotyczące wstrzemięźliwości

Pierdololo

Shimano wprowadzając na rynek nowe 12 biegowe grupy napędów odświeżyło także akcesoria dotyczące wstrzemięźliwości, z pomocą których możemy zachować umiar w nadmiernym rozpędzaniu się. O ile w przypadku napędów możemy łatwo wyodrębnić trzy znaczące grupy społeczne, z których jedna jest zwolennikiem napędów amerykańskiego koncernu, druga japońskiego a trzeciej wszystko jedno, tak w przypadku hamulców sprawa jest bardziej skomplikowana. Oprócz bezproblemowego i konsekwentnego w czasie działania liczy się albowiem jeszcze siła, modulacja, fading, łatwość odpowietrzania, dostęp do części zamiennych oraz inne mniej istotne jak elitarność i dostępność kolorów.

Hamulce testowaliśmy w różnorakich warunkach. Zdarzało się jeździć cały dzień w deszczu.

Impresjan

Zaczynając od mniej istotnych cech, hamulec Deore XT jest dostępny w praktycznie każdym kolorze, o ile jest to kolor grafitowy. Hahaha. Stop. Ale za to mamy do wyboru werjsę dwutłoczkową oraz czterotłoczkową, które różnią się od siebie ilością tłoczków. Dokładnie rzecz ujmując wersja dwutłoczkowa ma dwa tłoczki, a wersja czterotłoczkowa ma tych tłoczków dwa razy więcej. Jeśli chodzi o elitarność, to ten item niestety nie podniesie tego atrybutu. Choć estetycznie nie ma się do czego przyczepić, jest wykonany bardzo ładnie i osobiście bardzo mi się podobna to można powiedzieć, że jest to takie Audi a4 – spoko fura, ładna, niezawodna, popularna, ale mało kto spyta “co to za auto”. Jest to dobry wybór dla rozsądnych, oczekujących bezawaryjności i konsekwentnego działania aniżeli blichtru i prestiżu.

Zarówno na suchym jak i na mokrym podłożu operowanie modulacją nie przysparzało żadnych problemów.

Performancja

W stosunku do wersji poprzedniej oprócz kilku zmian kosmetycznych, najistotniejszym upgradem jest dodatkowy punkt podparcia klamki, co przkłada się na lepszy feeling. Klamka jest przez to sztywniejsza, a cała siła której używamy transferowana jest tam gdzie trzeba czyli na tłoczek. Dokładając do tego bardzo lekką pracę dźwigni ma się wrażenie, że przyłożenie minimalnej siły wyrywa z butów. Wymaga to przyzwyczajenia, zwłaszcza gdy Twój poprzedni hamulec z hamowaniem nie miał za wiele wspólnego.

Klamka posiada płynną regulację odległości od kierownicy, która działa oraz regulację Free Stroke. Ta druga w teorii też coś robi ale ciężko przekonać się o tym empirycznie. Najładniej wygląda jak wkręcona jest całkowicie i przy takim ustawieniu zostałem.

Klamki wyglądają lekko i filigranowo jednak jeśli chodzi o egzekwowanie siły nie są już tak delikatne.

Zmienione zostało mocowanie klamki, nowy standard nazywa się dumnie I SPEC EV i pozwala na zamontowanie manetki zmiany biegów na obejmie hamulca. Za pomocą imbusa 3mm w łatwy sposób możemy zmienić położenie manetki w poziomie, a także w pewnym stopniu rotować w osi kierownicy. Zakres regulacji w poziomie jest całkiem spory, a dokładnie wynosi 14mm (co stanowi prawie 25% długości mojego kciuka).

Zacisk wyposażony jest w banjo i posiada ceramiczne tłoczki, które całkiem być może pochodzą z Bolesławca. Ale raczej nie.

Zaciski są bliźniaczo podobne do modelu XTR.

Istnieją dwa typy tarcz modelu XT, które oprócz typu mocowania różnią się także prawie wszystkim innym. Wersja na centerlock posiada dodatkowe radiatory do odprowadzania ciepła, które powstaje w wyniku tarcia klocka o tarcze i jest najwięszym wrogiem działania hydraulicznych hamulcy talerzowych.

Na trasie

To co sprawia, że hamulce Shimano mają szimanowski feeling jest najpewniej zasługą Serwo Wave Action, który marka stosuje już od 1992r. Objawia się to tym, że w początkowej fazie potrzebny jest niewielki skok dźwigni aby klocki osiągnęły styk z tarczą. Natomiast po zetknięciu klocków z tarczą przełożenie zwiększa się i większy skok dźwigni jest potrzebny do uzyskania maksymalnej siły co przekłada się na modulację. Jak to wygląda w praktyce zapytacie. Ano wygląda to bardzo dobrze.

Jadę Jelczem poprzez knieje.

Od razu polubiłem lekkie działanie klamki i to, że czuć nawet w teście parkingowym iż legitymuje się on dużą siłą. Nasłuchawszy się różnych opinii powtarzanych z pokolenia na pokolenie pewne obawienia miałem co do modulacji. Z hamulcem należy obchodzić się czule, modulacja jest bardzo dobra jednak przy bezmyślnym duszeniu klamy łatwo jest zaliczyć niekontrolowany lot przez kierę lub uślizg (czyt. łatwo zablokować koło). Przy dłuższym heblowaniu klamka delikatnie się “utwardza”, tzn. zmniejsza się jej skok, aby wszystko wróciło do normy możemy wykonać następujące czynności:

  • odpuścić na chwilę hamulce (jeżeli akurat nie znajdujemy się w sytuacji zagrażącej życiu lub zdrowiu)
  • hamować pulsacyjnie

Miażdżę kołem ściółkę w lesie, warkot się po lesie niesie.

Trwałej zmiany pracy hamulca nie uświadczyłem nawet w bike parku, gdzie częstotliwość zjazdów jest znacznie większa niż na tripie. Można więc zaryzykować twierdzenie, że hamulec jest konsekwentny w swoim działaniu. Podczas jazdy w deszczu wydają dźwięki, na suchym możemy cieszyć się niezmąconą ciszą.

Obsługa

Sam proces odpowietrzania przebiega jak w poprzednich modelach Shimano i jest bardzo łatwy. Przydaje się orginalny lejek (pomysłowi poradzą sobie bez niego), kawałek wężyka i w dobrym tonie jest posiadanie oleju mineralnego. Odpowietrznik jest umieszczony na dole zacisku. Banjo ułatwia ułożenie przewodu. Popularność hamulców Shimano sprawia, że bez problemu znajdziemy części zamienne bez względu na to gdzie się znajdujemy. No chyba, że na targu rybnym w Kutaisi to może być tricky. Klocki hamulcowe są zamienne z pozostałymi grupami. Roszady pomiędzy grupami można robić też w parach klamka – zacisk. I to jest piękne.

Obsługa jest banalnie prosta, wystarczy pociągnąć dźwignię zamontowaną na kierownicy i hamulec hamuje. Łatwiejsze niż obsługa manualnej skrzyni biegów.

 

Podsumowanie

Jak mawiał ktoś, kiedyś, gdzieś “pod latarnią najciemniej”. Hamulce Shimano to żadna egzotyka, jednak czy to źle? Siła hamowania i modulacja jest lepiej niż zadowalająca. Łatwość odpowietrzania, brak problemu z dostępnością części zamiennych to argumenty, z którymi trudno dyskutować. Cena katalogowa to ok. 1600zł za komplet, przy czym bez większego wysiłku można kupić za ok 1100-1200zł. Biorąc pod uwagę realną cenę za jaką można je nabyć drogą kupna zaryzykowałbym stwierdzeniem, że są świetną alternatywą dla produktów aspirujących to klasy “exclusive” wyłącznie poprzez wysoką cenę i słabą dostępność. Chcąc podnieść swój prestiż zawsze można sięgnąć po model XTR, a jeżeli chcecie przeznaczyć mniejszą sumę polecamy przyjżeć się bliżej modelowi SLX, który jest spadkobiercą rozwiązań z grup wyższych: Shimano SLX M7120.

Plusy

  • Modulacja
  • Ergonomia
  • Możliwość zamontowania manetki na jednej obejmie
  • Dodatkowy punkt podparcia
  • Bardzo lekka praca dźwigni
  • Dizajn
  • Łatwość odpowietrzania
  • Dostępność części

Minusy

  • Nowy standart mocowania przerzutki I-SPEC EV nie jest kompatybilny z poprzednim standardem.
  • Delikatny fading klamki odczuwalny przy dłuższym hamowaniu.

 

Ibis Ripmo v2 bike check

Po bardzo udanym związku z Ripmo pierwszej generacji przyszedł czas na kolejne.

Pierdololo

Po bardzo udanym związku z Ripmo pierwszej generacji przyszedł czas na kolejne. Plan był taki, aby zbudować je od podstaw dobierając każdy komponent wedle upodobań. W pierwszym wymieniłem sztycę, hamulce i kokpit. Drugi zbudowałem od zera. Sercem roweru jest nowa rama Ripmo v2, która od poprzednika różni się zaledwie kilkoma detalami. Kąt główki został wypłaszczony o 1 stopień, a mocowanie dampera zostało delikatnie przesunięte co ma w teorii wpłynąć na bardziej progresywną kinematykę ramy a co za tym idzie możliwość stosowania dampera sprężynowego. Ta narracja wydaje mi się jednak marketingowym bełkotem, już w poprzednim Ripmo z powodzeniem używałem dampera z progresywną sprężyną. Jedynym celem tej retoryki jest dla mnie otworzenie sobie rynku na zwolenników sprężyn, którzy siali defetyzm za każdym razem widząc fotografię tego modelu z damperem sprężynowym. Oczywiście to tylko moje domysły i spekulacje, nie trzeba ich brać pod uwagę, a jak ktoś chce to może nawet rzucić kamieniem. Zastrzegam sobie prawo do odrzucenia. 

Pierwszym krokiem do zbudowania roweru jest ułożenie wszystkich części na podłodze i zrobienie zdjęcia z góry.
Rama w kolorze Bug Zapper Blue (nie)jednym kojarzy się z Yeti. Kolor wygląda różnie w zależności od oświetlenia, raz wydaje się być bardziej błękitny, a innym razem wpada w turkus.
Oprócz nieznacznie zmienionej geometrii rury dostały nieco inne profilowanie. Ripmo v2 posiada ostrzejsze rysy.

Zawieszka

W rowerze zawieszonym zaraz po ramie najważniejszym elementem jest zawieszenie. Wybór padł na produkty MRP, ponieważ miałem okazję na nich jeździć przez ponad miesiąc w poprzedniej iteracji Ripmo. W mojej głowie zrodziła się myśl budowy roweru w pełni usprężynowanego. Za stalą przemawiało przede wszystkim to, że ją widać. Jak zapewne wiecie powietrza nie widać. Ciężko zaufać czemuś czego nie widać. Dlatego niektórzy nie wierzą w Boga. Poza tymi przesłankami, przekonała mnie praca widelca MRP Ribbon, jego prostota oraz to, że rower stał się bardziej skoczny i skory do leśnych harcy. Więcej o widelcu możecie poczytać tutaj:

https://knurswiny.pl/mrp-ribbon-coil-29/

Korona amortyzatora MRP Ribbon jest odwrócona odwrotnie, przez to może łapać muchy zamiast je odbijać.
Pokrętło wolnego kompresjanu zawsze pod ręką.
Pod korkiem znajduje się regulacja naprężenia wstępnego sprężyny.
Nalepka informuje nas o zakresie regulacji poszczególnych pokręteł. Rebound na dole prawej lagi, Ramp Control na lewej.

 

Na tyłach umieściłem MRP Hazzard w połączeniu ze sprężyną progresywną o twardości 400 czegoś tam (co na moje niespełna 70kg jest optymalnym wyborem). Ten sprzęt również miałem okazję ujeżdżać przez ponad miesiąc i byłem z niego niesamowicie ukontentowany. Żeby nie pisać drugi raz tego samego odsyłam do pełnego testu Hazzarda:

https://knurswiny.pl/mrp-hazzard/

Dzięki tym dwóm artefaktom rower jest w pełni zawieszony i gotowy na akty sowitego wpierdolu. Dystrybutorem marki MRP w Polsce jest Strange Summit.

Blokada dampera działa lepiej niż w Fox X2 co jest miłym zaskoczeniem.
Regulacja wolnej i szybkiej kompresji nie wymaga użycia żadnych narzędzi. Pokrętła chodzą bardzo precyzyjnie z mocno wyczuwalnym kliknięciem.
Pomimo nowej kinematyki, która w cudowny sposób jest przystosowana pod dampery liniowe zastosowałem sprężynę progresywną.

Koła

Ponieważ moje życie jest pasmem nieprzerwanego szczęści i sukcesów, od których czasem mnie już najzwyczajniej mdli postanowiłem skusić trochę los i zdecydowałem się na komponenty marki e*13. Jak wiadomo ta liczba jest powszechnie uznawana za pechową. Jako bazowy zestaw posłużą kółka LG1 Race Carbon Enduro, których komplet waży zaledwie 1810g. Koła zaplecione są na 28 potrójnie cieniowane szprychy a wolnobieg zazębia się co 6 stopni. Producent kusi dożywotnią gwarancją, a gwarancja w przypadku kół karbonowych jest w moim odczuciu kluczowa. Koła obute są w opony E13 All Terrain Enduro w mieszance MoPo. Dystrybutorem marki e*13 w Polsce jest Strange Summit.

Ogumienie e*13 jest u nas popularne jak filmy z Daniką Mori, zazwyczaj każdy o nich słyszał ale na własne oczy nie widział. Możemy wam pomóc w obu przypadkach. Info na priv.
Będzie żarło.
Średnica korpusów piast została ucywilizowana i niestety nie zmieści się już w nich chomik dżungarski.
Sprzęgło wydaje fajny miękki dźwięk. Nie nak*rwia jak rój os.

Jeśli najdzie mnie ochota, to na nieparzyste dni tygodnia oraz na dni które w nazwie zawierają literkę “r” czekają kółka Deore XT z aleminu. Również zaplecione na 28 szprych i ważące niewiele więcej bo 1932g.

Kółka rezerwowe Shimano Deore XT są atrakcyjne wizualnie, cenowo i wagowo. Zostaną obute w opony Continentala i zabezpieczone wkładką Rockstop.
Jak Arni dokręci wentyl to nie ma wiadomo czego wiadomo gdzie.
Wkładka chroni obręcze i opony przed uszkodzeniami oraz wydłuża ich żywotność. Nie pije mleka, a za sprawą ażurowej konstrukcji nie ma problemu ze sprawdzaniem stanu mleka w oponie. Nie trzeba też nic kombinować z wentylami.

Napęd

Od początku mojej przygody z enduro używałem do napędzania roweru komponentów ze stajni Robiękupę. Byłem bardzo zadowolony do momenty gdy pojawił się Eagle. W poprzednim rowerze napęd (GX Eagle) był tym co doprowadzało mnie do szewskiej pasji. Dlatego piszę dziękczynne peany i chwalę Pana, za to że napełnił Duchem Świętym markę Shimano, a te pod wpływem uświęcającej łaski zrobiło napęd 1×12. W końcu jest wybór. Do nowego buildu trafiła grupa napędowa Deore XT, której czerń i grafit doskonale koresponduje ze stylistyką, którą chciałem uzyskać.

Napęd 1×12 od Shimano zmienia biegi do góry oraz w dół. Tyle samo w każdą stronę.
Zębatka 32T będzie umilała każdy podjazd. Na łańcuchu pojawiły się “sfazowania” aby zmiana biegów była jeszcze łatwiejsza.
Do korby można przykręcić pedało. Polecam.

Hamulce

Za hamowanie będą odpowiedzialne hamulce Shimano XTR, które skusiły niską wagą i bardzo dobrą mocą. Przyzwyczajenie do modulacji po przesiadce z hamulców Hope zajęło jakieś 300m jazdy. Klamka chodzi bardzo lekko i przewidywalni a do uzyskania pełnej siły nie trzeba używać dużo… siły. Dymiony srebrny kolor dodaje całości szlachetnego looku. Postawiłem na klasyczny set “rotorów” 200mm przód i 180mm tył. Tarcze w technologii Ice Tech Freeza również od Shimano. Jak się bawić to się bawić jak Paweł Jumper.

Czterotłoczkowa szara eminencja. Dostojna i brutalna jak Cersei Lannister.
Aby ją uaktywnić wystarczy pociągnąć za warkocz klamkę.
Radiator predator.

Kokpit

Kokpit wyciągnąłem ze starego roweru, ponieważ żeby oszczędzić piniążki. Mostek 1 piece Stem (69g) oraz karbonowa kierownica od 77designz tym razem przycięta do 780mm. Bardzo lubię ten zestaw i na ten moment żaden inny mnie tak nie urzeka. Do rury sterowej tak jak poprzednio wleciał przybornik EDC OneUp Components, tym razem z zestawem do nareperowywania opon. Gripy przełożyłem ze starego roweru bo jeszcze się nadawały a ja nie mam piniędzy. Rolę dystrybutora marki 77designz pełnimy my czyli Knurświny zaś OneUp Components pochodzi od Beastie Bikes (strona w budowie, licznik tyka nieustannie od 1997 roku).

1 piece (of art) Steam i karbonowa kierownica 77designz mają papiery na danhill pomimo ultra niskiej wagi.
Przybornik EDC OneUp Components zawiera niezbędne klucze imbusowe, torx 25, skuwacz do łańcucha, szydło i szczypce do wyciągania kleszczy.
Kierownica została przycięta do 780mm. Do moich gabarytów to optymalna szerokość.
Gripy w spadku po starym Ripmo, mają jeszcze dużo mięsa. Za zaoszczędzone piniążki będę mógł kupić pokarm.

Pozostałe

Za pieszczoty pośladków i prostaty odpowiedzialne jest siodło Fabric na karbonowych prętach. W danym momencie było to jedyne czarne siodełko w Thirty Three Bicycle Studio a Maciek umi przekonywać. Przyczepione jest natenczas do sztycy OneUp Components Droper Post V2.

Siodło jest trochę paradoksem, bo pomimo że nie jest do dupy to jednak trochę jest.
Sztycza o długości 180mm pracuje bardzo gładko. Literki mogą posłużyć jako znaczniki. Ja mam wysuniętą do C ale muszę schować gdzieś do P.
Manetka została przyczepiona do osobnej obejmy, gdyż w zestawie nie było adaptera pod nowy standard Shimano. Dzięki temu mam większy zakres regulacji.
Pedały e*13 base z tworzywa posiadają 11 pinów na stronę. Fajnie, że piny znajdują się także w środkowej części (za przeproszeniem) pedała.
Nauczony doświadczeniem tym razem już na wstępie zamontowałem łożyska ze stali nierdzewnej czyli kit Hellbender 70.
Aby łańcuch dobrze się prowadził zastosowałem prowadnicę Freesolo od 77designz.
Zębatka od spodu chroniona jest przed wulgarnymi uderzeniami kamieni, patyków i liści.
Nie wiem kto to wymyślił ale gdybym nie okleił w tym miejscu ramy to już bym rwał kłaki z dupy. Ten kawałek płetwy poza tym, że jest zupełnie niepotrzebny to mówi naszemu lakierowi w tym miejscu grzecznie aż stanowczo “zapraszam wypierdalać”.

Pełna specyfikacja:

Rama – Ibis Ripmo v2 Bug Zapper Blue rozm. M
Widelec – MRP Ribbon Coil 29”
Damper – MRP Hazzard + progressive coil
Koła – E13 LG1 Enduro Race Carbon / Shimano Deore XT
Hamulce – Shimano XTR M9210
Tarcze – Shimano Ice Tech Freeza
Korba – Shimano Deore XT
Suport – Shimano BSA
Przerzutka – Shimano Deore XT 12s
Manetka – Shimano Deore XT
Kaseta – Shimano Deore XT 12s
Łańcuch – Shimano Deore XT
Stery – Cane Creek Hellbender 70
Gripy – Odi Rough
Kierownica – Handlebar Carbon 77designz
Mostek – 1 Piece Stem 77designz
Sztyca – OneUp Compponent Dropper v2 180mm
Siodło – Fabric Line Pro Shallow
Pedały – E13 Base
Prowadnica – Freesolo 77designz
Wypadek talerz – 77designz

Całość została złożona w 33.Workshop, który jest częścią Thirty Three Bicycle Studio. W tym miejscu pragnę złożyć serdeczne Bóg zapłać wyżej wymienionym oraz pozostałym partnerom dzięki którym powstał ten zacny sprzęt.

PS. Wszystkie komponenty oraz ramę możecie zamówić i złożyć w Thirty Three, a kontakt z nimi to czysta przyjemność.

Mój Ci on.

Tekst i zdjęcia

Paweł Pupiń (Masko Patol)