Ibis Ripmo – Pato(l) bike check

Już pierwszy zjazd pozwolił mi stwierdzić, że chcę ten rower. Jechało mi się na nim szybciej i pewniej, a jeszcze nawet dobrze nie zapamiętałem jego imienia.

Niby nic, a tak to się zaczęło.

Po przeszło 3 sezonach na YT Capra w rozmiarze S zapragnąłem zmienić rower na większy. Dylemat był duży, ponieważ mając możliwość jazdy na różnych rowerach odkryłem, że żaden specjalnie mnie nie zachwyca i nie pociąga a zmiana na Capre w rozmiarze większym była trochę bez sensu. Wiedziałem więc, że jeśli zmienię sprzęt to na całkowicie inny, gdyż 0,5 stopnia na główce, 1cm reachu i zawiecha innego brandu nie sprawi, że odkryję kolarstwo górskie na nowo. Wraz z wiekiem, potrzebne są coraz mocniejsze bodźce, a zatem w mojej głowie pojawił się niecny plan żeby przejść na większy rozmiar koła, co przy wzroście 171cm rodziło pewne obawienia. Mniej więcej w tym samym czasie na rynku pojawił się Ibis Ripmo, które też trafiło w nasze łapska do testów. Już pierwsza jazda na za dużym rowerze (bo w rozmiarze L) utwierdziła mnie w przekonaniu, że nie ma co się bać dużego koła. Pierwszy zjazd pozwolił mi stwierdzić, że chcę ten rower. Jechało mi się na nim szybciej i pewniej, a jeszcze nawet dobrze nie zapamiętałem jego imienia. Zaznaczę jeszcze, że pierwsze zdjęcia Ripmo totalnie mnie do niego nie przekonywały i przywodziły wspomnienia zabaw na trzepaku w wieku szczeniackim, a teraz uwielbiam na niego patrzeć. To już nie zauroczenie, to miłość.

Tyłobok od strony napędu prezentuje się tak.

Szlachetne i niefastfoodowe dodatki.

Blękitny lakier i pomarańczowe wstawki grają ze sobą idealnie.
Zawieszenie

Pod strzechą zagościł set na GX Eagle z upgradem zawieszenia do Fox X2 i Fox 36 Factory. W międzyczasie na rynek wszedł nowy tłumik Foxa Grip2 i właśnie taki dostałem z rowerem.
Po kilkuletniej przygodzie z BOSem Deville oczekiwania w stosunku do pracy widelca były delikatnie mówiąc wysokie. Tłumik Grip2 dwa posiada wszystkie regulacje świata (HSC, LSC, HSR, LSR, ASF, HBO, SLD, HIV). Kilka zmian w stosunku do “książkowych” ustawień i chodził jak złoto. W późniejszej fazie współżycia dołożyłem MRP Ramp Control, który dodatkowo zwiększył możliwość setupu widelca o płynną regulację progresji oraz sprawił, że widelec stał się jeszcze czulszy w początkowej fazie skoku (przez możliwość obniżenia ciśnienia).

Więcej o MRP Ramp Control możesz przeczytać TUTAJ.

Damper X2 zapowietrzył się już w pierwszym miesiącu użytkowania. Później zrobił to jeszcze dwa razy (na przestrzeni półtora roku). Poza tymi kaprysami to bardzo dobry sprzęt, w którym również możemy ustawić wszystko. Regulacja odbywa się za pomocą klucza imbusowego co potrafi być upierdliwe, ale przynajmniej nie ma się ochoty kręcić gałami na każdym postoju, co nie jest zbyt rozsądne. Najlepiej poświęcić czas raz i mieć to z głowy.

Fox 36 Factory z tłumikiem Grip2 ze 160mm skoku pozwala na wiele w każdym terenie.

A z upgrajdem o Ramp Control na jeszcze więcej.

Fox Float X2 posiada również wszystkie możliwe regulacje i jednego tokena.

Pokrętło do zarządzania kompresjanami.
Koła

Kolejnym upgradem były karbonowe koła na piastach sygnowanych logiem Ibisa. Co do piast to nigdy się nad nimi specjalnie nie spuszczam, nie lubię gdy hałasują więc dopłacanie pierdyliarda monet do części, która w rezultacie będzie mnie w*urwiać uznałem za zbyteczne. Przednia piasta to z kolei korpus i dwa łożyska, więc who cares jaki brand za nią stoi. Piasty okazały się trwałe i po 2500km bez zaglądania do nich kręcą się bez żadnych oporów i niepokojących dźwięków.
Szerokie na 35mm (wewnątrz) obręcze powodują, że opona bardzo fajnie się układa i sprawia wrażenie szerszej. Opony wskakują bez problemu. Asymetryczna budowy obręczy pozwala na zastosowanie w całym rowerze jednej długości szprych, co jest mega w przypadku kupowania szprych zapasowych. Jest to nieco mniej fajne przy stosowaniu niektórych wkładek. Do tylnego koła wrzuciłem wkładkę Rockstopa, której kształt lepiej współgra z obręczami symetrycznymi.
Tylną obręcz udało mi się popsuć, pęknięcie było mikro, nie powodowało utraty ciśnienia, jednak koło zostało wymienione na gwarancji bez żadnych problemów. Wkładka została zamontowana po odkryciu pęknięcia w starej obręczy i siłą rzeczy trafiła do nowej, aby wykluczyć w przyszłości tego typu defekty.

Karbonowe obręcze sprawiają, że rower bardzo precyzyjnie się prowadzi.

Opony bardzo dobrze się układa i sprawia wrażenie szerszej.

Koła oczywiście są przystosowane do zamleczenia.

W tylnym kole mieszka wkładka Rockstop.
Hamulce

W komplecie były heble Shimano, już nawet nie pamiętam jakie. Wymieniłem je na Hope Tech 3 e4. Zawsze podobały mi się klamki i zaciski Hope. Zbierały dobre opinie w sieci, przemawiały za nimi także łatwość serwisu (każda część dostępna osobno). Przygoda z nimi była w moim przypadku dość burzliwa praktycznie przez cały okres użytkowania. Modulacja jest super, siła także wystarczająca, jednak problemem była konsekwencja egzekwowania tej siły. Hebel raz działał super a raz nie działał super. Przyczyną okazały się klocki. Fabryczne metaliki Hope zastąpiły jakieś zamienniki – nie wiem jakie, gdyż ofiarował mi je kolega widząc moją krzywdę. Od tej pory problemy się skończyły. Gdy tarcze Shimano dokonały żywota wrzuciłem zestaw Hope na aluminiowym pająku z akcentem kolorystycznym.

Na zaciski Hope przyjemnie się patrzy.
Zarówno od tyłu jak i od przodu.

Pomarańczowe tarcze pasują do nalepek.

Klamka posiada regulację w przód, tył a nawet w bok.
Kokpit

Ponieważ jestem estetą seryjny kokpit wyleciał zanim jeszcze wyszedł z kartonu. Krzywdy jaką producenci wyrządzają swoim rowerom wrzucając mostki i kiery sygnowane ich logiem nie potrafię zrozumieć. Jednym słowem seryjny kokpit wygląda jak paździerz. Prąciowy feeling kiery i mostek bez wyrazu zastąpił minimalistyczny kokpit 77desigz. Mostek o nietypowej konstrukcji na dwie śruby waży tylko 69g. Kierownica bez przaśnych napisów turbo rejs karbon psikuta(s) jest wykończona bezbarwnym lakierem, a jej włókna lśnią jak czupryna Świtezianki w pełni księżyca, który jak wiadomo świeci światłem odbitym.

W chwili gdy przedstawialiśmy markę 77designz na naszym kanale YT ten innowacyjny kokpit jeszcze nie istniał, ale możecie posłuchać o niej tak czy inaczej dokładnie TUTAJ.

Dzięki kokpitowi 77designz nie musimy iść do galerii aby podziwiać dzieło sztuki.
Pozostałe apgrejdy

Od razu wymieniłem sztycę na Bike Yoke Revive. Posiadałem taką już w poprzednim rowerze i byłem z niej niesłychanie zadowolony. Ripmo posiada krótką rurę podsiodłową więc wpadła sztyca o długości 185mm. Wygodna manetka i całkowita bezobsługowość pozwala wymazać z pamięci przykre doświadczenia z Reverbem i cieszyć się bezproblemową pracą w każdej temperaturze.

Obszerniej o sztycy przeczytasz TUTAJ.

Rower klasycznie przychodzi bez padałów. Od jakiegoś czasu używam wyłącznie pedałów z tworzywa, gdyż aluminiowe pedzie, które nie ważą tony kosztują jakieś chore pieniądze i całkiem szybko zaczynają się chędożyć. Wybór padł na pedalce TAG Metals. Prosta konstrukcja, całkiem niski profil, akceptowalna waga i żywotność za niespełna 200zł.

O pruduktach TAG Metals trochę nawijaliśmy na naszym kanale YT – sprawdź to sprawdź.

Prowadnica łańcucha również od 77designz waży tyle co nic i dodatkowo zabezpiecza łańcuch przed spadaniem.
Zestaw narzędzi chowany w rurze sterowej wymaga nagwintowania tejże. Oprócz najprzydatniejszych kluczy możemy doń przykręcić nabój lub zestaw do reperacji opony (sznurki+szydło).
Łożyska w sterach CC Forty całkiem szybko zaczęły wydawać dziwne dźwięki więc wrzuciłem kit Hellbedner 70 – łożyska z nierdzewki i nastał spokój.

Sztycę Bike Yoke Revieve możemy odpowietrzyć w 5s w terenie.

Manetka jest bardzo ergonomiczna.

Pedała(ły) TAG Metals wytrzymują sporo strzałów.

Prowadnica łańcucha 77designz waży mniej więcej tyle co nic.

EDC One Up Component umożliwia jazdę bez narzędzi w kieszeni.

Posiada niezbędne imbusy, torx 25, skuwacz do łańcucha i możliwość przykręcenia naboju.
Jazda

To jak rower jeździ pisaliśmy już w pierwszym teście oraz w długodystansowym teście Królika. Nie będę powielał ohów i ahów. Jestem z tego sprzętu absolutnie ukontentowany. Zarówno na stukilometrowe tripy po górach jak sesje w bikeparku. Udało mi się na nim wywalczyć trzecie miejsce na czeskiej etapówce MTB Trilogy (na krótszym dystansie) a także mieścić w top 15 w polskiej serii zawodów Enduro MTB Series.

Ripmo chętnie wchodzi na gumę. Fot. Łukasz Kopaczyński

Dostarcza mnóstwo wrażeń na co dzień i od święta. Fot. Łukasz Kopaczyński

Radzi sobie doskonale na długiej etapówce oraz podczas wypadu do bike parku.

PS. Bardzo bym chciał aby mógł nim się teraz cieszyć ktoś inny dlatego rower wystawiony jest na sprzedaż, a ja już czekam na nowe Ripmo 🙂

Link do ogłoszenia:

RIPMO KUP TERAZ

Robin Wallner (Ibis Cycles Factory team) – wywiad

To prawdziwa przyjemność rozmawiać z Robinem Wallnerem, pochodzącym cóż, że ze Szwecji, na co dzień spokojnym ojcem i mężem a w sezonie prawdziwym szatanem on bike w wywiadzie specjalnie dla Knurświnów!

W naszym pierwszym wywiadzie, który otworzy całą ich serię, postanowiliśmy porozmawiać z zawodnikiem z krwi i kości! Uczestnikiem wielu edycji EWS (czyli jeszcze trudniejsze zawody z jeszcze trudniejszych górek niż te w PL). Na dodatek nasz gość reprezentuje team fabryczny IBIS CYCLES, czyli rowerów, na których my jeździmy na co dzień na nieco mniejszych górkach.

To prawdziwa przyjemność rozmawiać z Robinem Wallnerem, pochodzącym cóż, że ze Szwecji, na co dzień spokojnym ojcem i mężem a w sezonie prawdziwym szatanem on bike w wywiadzie specjalnie dla Knurświnów!

Oto i On! fot. Niklas Wallner

Krzysiek Pałys

Cześć Robin, to prawdziwa przyjemność móc z Tobą pogadać, nawet na odległość! Jesteśmy pod wielkim wrażeniem Twojego skilla, wyników na EWS, oglądaliśmy wiele Twoich editów!

Robin Wallner

Cześć, cieszę się, dzięki za zaproszenie!

Krzysiek Pałys

Czy byłeś kiedykolwiek w Polsce? Znasz może jakieś nasze miejscówki rowerowe?

Robin Wallner

Nie, nigdy jeszcze nie byłem w Polsce, ale chętnie tam wpadnę w niedalekiej przyszłości!

KP

Jaka jest Twoja historia pasji rowerowej? Jak to się wszystko u Ciebie zaczęło?

RW

No cóż, zacząłem jeździć wcześnie, jeszcze za dzieciaka. Już w wieku 11 lat startowałem w dualach (slalomach) i pierwszych zawodach downhillowych. Wciągnął mnie mój starszy kuzyn i skutecznie połknąłem bakcyla! I tak to się jakoś toczy do dziś (Śmiech).

Elegancki garaż dla firmowej fury – Ibisa Ripmo. Fot. Niklas Wallner

KP

No ewidentnie! Ścigasz się obecnie wśród największych gwiazd EWS. Każdy kto interesuje się tym sportem zna Ciebie, Twoje koleżanki i kumpli z teamu. Jakie to uczucie? Czy to spełnienie marzeń?

RW

Hmmm… nigdy nie myślałem o tym w ten sposób. Nie postrzegam siebie jako jakiegoś sportowego celebryty. Po prostu robię to co kocham a kocham się ścigać! Ale oczywiście jak spojrzę na to w ten sposób, o którym mówisz z pewnego dystansu to tak… to wspaniałe uczucie. To taki spełniający się i ewoluujący sen, to takie lata, o których będę z dumą opowiadał kiedyś swoim dzieciom jako stary, emerytowany pryk! (Śmiech).

KP

Co jest dla Ciebie najtrudniejsze w ściganiu się na poziomie EWS, lub ogólnie w ściganiu się?

RW

Obecnie muszę przyznać, że najtrudniejsze są podróże… Szczególnie, że w zeszłym roku urodził nam się syn i żonglowanie czasem i poświęcanie go na życie rodzinne jest bardzo trudne, kiedy przez pół roku jesteś w podróży.

KP

Fakt, łatwo nie jest, gratuluję syna!

RW

Dzięki wielkie, jestem dumny!

KP

Który z wyścigów w tym sezonie był dla Ciebie najtrudniejszy i dlaczego?

RW

W tym roku najtrudniejsza była dla mnie Madera. Głównie ze względu na to jak wyglądały OSy, byłem nimi trochę rozczarowany. Nie dałem rady też jechać na 100% moich możliwości, więc cały ten wyścig był dla mnie walką z samym sobą. Potem miałem też kilka wyścigów, na których po prostu miałem pecha – jak np. na Northstar albo DNF w Zermatt. Te wyścigi też były dla mnie totalnie do dupy, ale w innym sensie…

Robin umi w rower! fot. Niklas Wallner

KP

No właśnie co się stało w Zermatt, czemu miałeś DNF, śledziłem tam Twoje wyniki a tu nagle koniec po pierwszym etapie!

RW

Zaczęło się rozciętą oponą na pierwszym Osie, co nie jest masakrą, ale potem opona całkiem spadła z obręczy… Dziesięć dni przed wyścigiem miałem dzwon, w którym wybiłem sobie bark. I ten bark mi wyskoczył znowu w Zermatt. Czyli opona poza obręczą i bark, który nie był na swoim miejscu spowodowały, że musiałem odpuścić po pierwszym Osie… Miałem już kilkuminutową stratę, a nie chciałem ryzykować jeszcze większych uszkodzeń barku goniąc czołówkę, więc się wycofałem…

KP

Racja, czasem trzeba podjąć takie bolesne, ale rozsądne decyzje. Jak jesteśmy już przy wypadkach i ryzyku.

Jeździsz na 100% swoich możliwości, skaczesz duże hopy, jedziesz piecem po naprawdę stromych i trudnych trasach. Co ze strachem? Jakie są granice Twojego strachu? Czy czasem się boisz jeżdżąc na rowerze, a jeśli tak to jak sobie z tym radzisz?

RW

Prawie nigdy nie odczuwam strachu w trakcie jazdy, ale staram się zawsze zachować uwagę i mieć respekt dla trasy i nigdy nie „opuszczać gardy” nawet jeśli coś wygląda na pozornie łatwe.

Myślę też, że taka jazda na krawędzi wymaga od ciebie 100% skupienia na tym co robisz, na tym jak przejechać dany fragment, więc to skupienie powoduje, że nie masz czasu myśleć o strachu.

Ale zdecydowanie mam czasem po przejechaniu trudnych odcinków myśl typu „ja jebie, to było przerażające!” (Śmiech)

KP

Jaki był Twój najpoważniejszy dzwon i ile dochodziłeś po nim do siebie?

RW

Wydaje mi się, że najpoważniejszy dzwon miałem na dowhillowych mistrzostwach świata w Val di Sole w 2008 roku. Pękła mi tam kierownica w trakcie jazdy! Fizycznie w miarę szybko doszedłem do siebie, bo jakimś cudem byłem tylko poważnie poobijany i miałem wstrząs mózgu. Gorzej było z psychiką, trochę czasu zajęło mi odzyskanie pewności siebie na rowerze…

KP

Czy ściganie się w Enduro jest obecnie Twoim głównym zajęciem w życiu?

RW

Obecnie tak.

KP

A jaki typ ścieżek lubisz najbardziej? Wolisz dzikie, leśne ścieżki czy może bardziej te w bike parkach?

RW

Zdecydowanie wolę dzikie ścieżki! Oczywiście lubię jeździć po wszystkim. Ale uwielbiam się ścigać po naturalnych, technicznie trudnych ścieżkach, w sumie nawet wkurzam się, kiedy jakieś OSy na wyścigu biegną trasami w bike parku (Śmiech)

KP

Tym bardziej, że Skandynawia ma powalająco piękną przyrodę, domyślam się, że macie tam mnóstwo malowniczych miejsc do jazdy?

RW

O tak! Tu gdzie mieszkam w Are jest mnóstwo fajnych tras w bike parku ale też cała masa dzikich ścieżek w okolicy. No i dwie godziny jazdy autem od nas jest norweskie wybrzeże z pięknymi trasami i widokami w okolicach Trondheim.

Robin w swoim naturalnym środowisku. Fot. Niklas Wallner

KP

Jak trenujesz do wyścigów? Jak wygląda twój plan treningowy, oczywiście poza samą jazdą na rowerze?

RW

Poza Sezonem staram się trenować w bardzo różny sposób i mocno urozmaicać trening próbując po trochu wszystkiego. Zazwyczaj trzy razy w tygodniu jestem na siłowni, a tuż przed sezonem dołączam do tego bieganie, narty – klasyczne i ski toury. W zimie mniej jeżdżę na rowerze, ale staram się spędzać choć trochę czasu na krytym pump tracku lub jakichś ramapach czy jump hallach – przynajmniej kilka razy w tygodniu.

KP

No dobrze, to teraz może trochę bardziej filozoficzne pytanie, czym jest dla Ciebie rower?

RW

Wolnością!

KP

Pięknie powiedziane! A jakie są Twoje inne pasje poza rowerem?

RW

Kocham narty i deskę! Uwielbiam też motocross ale niestety mam teraz trochę mało czasu na to. Lubię też poświęcać czas na kopanie własnych ścieżek i hop. Ostatnio spędzam też dni na różnych domowych projektach.

KP

Czyli pełny focus na sport! Jak wyglądają Twoje plany na najbliższe lata? Masz jakieś ustalone cele? Rozumiem, że pozostajesz przy ściganiu? Będziesz dalej w teamie Ibisa?

RW

Tak, zostaje z Ibisem na następny rok. Staram się teraz raczej planować z roku na rok, a nie w dłuższych perspektywach czasu. Po każdym sezonie staram się wyczuć czy ściganie dalej mi sprawia frajdę czy mam odpowiednią motywację itp. A teraz mam akurat spory apetyt na powrót w przyszłym sezonie w jeszcze lepszej formie! Po raczej miernym sezonie 2019 zobaczymy co się wydarzy w przyszłości. Chce wrócić w formie i z wynikami, które pozwolą mi myśleć o zwycięstwie. To moje marzenie!

KP

No dobra, nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie zadali jakiegoś głupiego pytania. Czy myślisz, że Twój skill i to co robisz na rowerze może być magnesem na laski (eng. pussy magnet).

Nie martw się, wywiad będzie po Polsku, więc twoja żona nie zrozumie o czym gadamy!

RW

(Śmiech) Nie, nie uważam, że to magnes na laski (Śmiech), ale byłoby naprawę super gdybym się mylił! (Śmiech).

KP

Miałbyś ochotę wpaść kiedyś na nasze podwórko, powłóczyć się po naszych dzikich ścieżkach w Polsce? Służymy przewodnictwem!

RW

Jasne! To byłoby naprawdę super!

KP

Dzięki Robin, to była mega przyjemność móc z Tobą pogadać. Trzymaj się i powodzenia w robocie, którą robisz naprawdę świetnie!

RW

Dzięki, stary! Dzięki za wywiad!

Rozmawiał Krzysiek Pałys, zdjęcia: Niklas Wallner.